Month: Lipiec 2014 (page 1 of 2)

Tatuś Cukiereczka szaleje

CZYLI NASZ MAŁY DOMOWY BAR KANAPKOWY

Odkąd rozpoczęliśmy naszą Cukiereczkową dietę jemy tak zdrowo, że to aż boli. Nasza dieta jest niesłychanie urozmaicona – i warzywa, i owoce, i błonnik, i nabiał, i zdrowe tłuszcze, i milion innych samych zdrowych rzeczy.

Chcemy, by trzustka Cukiereczka jak najdłużej pociągnęła na resztkach swoich możliwości i stąd ta dieta. Minusy są takie, że już nie mamy na nic ochoty. Bo jedliśmy już wszystko :(

Posiłki są tak zbilansowane, że nie dość, że zdrowo to smacznie (straszne prawda?) – słodko, słono, pikantnie i kolorowo.

Męża Mojego, a Tatusia Cukiereczka zaczęło to strasznie wkurzać więc zaczął wymyślać kanapki jakich jeszcze nie było. Nie wierzycie? To popatrzcie sami:

Podejście nr 1

Lomogram_2014-07-27_10-38-13-PM

To jeszcze zwykła kanapka tyle, że ładna i smakowita. I do tego słodkie urozmaicenie (słodko – kwaśne dokładnie bo to jogurt naturalny oczywiście – niesłodzony). Zasługuje jednak na specjalnie docenienie, gdyż zrobiona specjalnie dla mnie :)

Podejście nr 2

kanapka z ananasem

Robi się ciekawie – kanapka z chleba razowego, białego twarożku rozgniecionego z jagodami (stąd ten kolor), kawałków ananasa i rodzynek. Ponoć było pyszne. Niestety nie potwierdzamy, gdyż nikt z pozostałych członków Rodziny nie odważył się spróbować

Podejście nr 3

kanapka z jagodami

Kanapka większa to chleb pszenno – razowy, twarożek, dżem truskawkowy i jagody. Kanapka mniejsza to chlebek z sałatą, wędzonym łososiem i pestkami dyni. Kanapkę z jagodami spróbowałam – była PRZEPYSZNA!

Podejście nr 4

kanapka z jabłkiem

Najnowszy hicior. Kolejność wg skali pyszności ocenianej przez Degustatora, czyli Tatę Cukiereczka.

Miejsce nr 3 – kanapka z wędzonym łososiem, szczypiorkiem i pestkami dyni. Ponoć szczypiorek lekko zwiędły (wyrzut w głosie)

Miejsce nr 2 – kanapka z sałatą, plastrem jabłka, połówką małego pomidorka i pestkami dyni. Nie została oceniona w żaden werbalny sposób

Miejsce nr 1 – kanapka z twarogiem, plastrem jabłka i dżemem jagodowym. Oceniona jako bardzo smaczna.

 

Żeby było jasne – Jaś i Franek na te kanapki patrzą bardzo podejrzliwie, co Cukiereczek dzisiaj zwerbalizował w taki sposób:

„Tata a dlaczego Ty robisz takie dziwne kanapki?”

Ciasteczkowy konkurs

CZYLI DLACZEGO ROBIENIE CIASTA DLA CUKIERECZKA JEST TAKIE SKOMPLIKOWANE

źródło - picjumbo

źródło – picjumbo

Pisałam już o tym, że Cukiereczek od czasu wyjścia ze szpitala marzy o czymś słodkim. Nie, żeby od tej pory nie jadł nic słodkiego w ogóle – był w końcu na stadionie i dostał czekoladę na wysiłek fizyczny,. Ale Jasiowi marzyły się prawdziwe słodkości – czyli coś upieczonego – ciasto albo ciasteczka.

Nie było więc wyboru i w sobotę po południu zapowiedziałam całej Cukierkowej Rodzinie, że potrzebuję chwili spokoju, by znaleźć w morzu śmieci (mam oczywiście na myśli internet) jakiś sensowny przepis.

Co ciekawe fakt, że szukam przepisu na coś słodkiego podziałał jak zaklęcie i naprawdę miałam chwilę spokoju. A niestety szukanie receptury dla Cukiereczka wymaga więcej skupienia niż standardowe zastanawianie się „hm…co by tu upiec”.

Trzeba bowiem znaleźć przepis, następnie obliczyć ilość węglowodanów we wszystkich składnikach, potem przeliczyć to na wymienniki, potem mniej więcej przeliczyć na porcje (chwała niektórym blogerom, za to, że piszą ile porcji wychodzi z całego ciasta) i przeliczyć ile tych wymienników będzie w porcji. Jeśli więcej niż jeden to nie ma sensu, bo przecież nie pozbawię Cukiereczka jedzenia, żeby mógł sobie zjeść ciastko.

Poszukiwania przyniosły ciekawy efekt – w przedbiegach odpadły wszystkie ciasta, które miały w tytule „dla diabetyków” – miały więcej węglowodanów niż standardowe ciasto marchewkowe, które robiłam do tej pory, nic nie wiedząc o cukrzycy.

Konkurs na najlepsze słodkości dla Cukiereczka wygrały CIASTECZKA OWSIANE, szczególnie te z twarogiem, gdyż w ramach jednego wymiennika Cukiereczek może je zjeść aż 2 – rozpusta!

WP_20140726_008

Oczywiście Franek (jak się można było tego spodziewać) rozpoczął degustację od „nie lubim” i …na tym skończył. Ciasteczka owsiane nie są jego przysmakiem.

W naszych kulinariach podaję przepis na dwa warianty ciasteczek razem z przelicznikami na wymienniki (gdyby jeszcze jacyś inni Rodzice Cukiereczków tu zaglądali)

Smacznego!

Mama Cukiereczka uświadamia ludzi

CZYLI JAK MAMA CUKIERECZKA ZAMIENIŁA SIĘ W MAMĘ WOJOWNICZKĘ

W weekend zawitaliśmy do IKEA. Głównie dlatego, że potrzebowaliśmy garnków (po raz pierwszy w życiu mamy płytę indukcyjną), ale także dlatego, żeby zjeść obiad. Tak – jemy od czasu do czasu obiady w IKEA. Jak wszyscy Polacy – tylko my się do tego przyznajemy. Ja jako wegetarianka mam tam co prawda niewielki wybór, ale Cukiereczek i jego brat klopsy mogliby jeść non stop :(

Cukiereczek i jego brat zażyczyli sobie zestawy dziecięce, a do nich jak wiadomo serwowany jest soczek. Jaś soczku nie może więc Franek też nie dostanie, żeby nie katować brata tym widokiem. Pytam więc miłą Panią w kasie czy możemy w zamian dostać wodę, bo to Cukiereczek i soczku nie wolno. I tu zdziwienie bo „nie można” – zasada jest taka, że do zestawu – soczek a nie woda.

Grzecznie wodę dokupiłam, ale w środku mi się zagotowało. Obudziła się we mnie nie Mama Cukiereczka ale Mama Wojowniczka. Współczesna Mama Wojowniczka oczywiście nie idzie na wojnę, tylko rusza na fejsa. Co też zrobiłam i na fejsbukowej stronie IKEA umieściłam formalne zapytanie w tej sprawie, o treści następującej”

Formalne pytanie od Mamy Cukiereczka: mój 5 letni syn jest Cukrzykiem. Nie może pić soczku dodawanego do zestawu dziecięcego. Czy w zamian może dostać wodę? Bo uzyskałam dziś odpowiedź przeczącą

Jakież było moje zdziwienie gdy następnego dnia (w niedzielę!) dostałam odpowiedź takiej oto treści:

„Mamo Cukiereczka, z zasady w zestawie dziecięcym jest soczek, ale OCZYWIŚCIE nie dotyczy to sytuacji Twojego synka, który absolutnie powinien dostać zamiast soku wodę. Bardzo Was oboje przepraszamy za tę sytuację, była ona zapewne wynikiem trafienia przez Was na któregoś z mniej doświadczonych pracowników, który zbyt ściśle trzymał się procedur. Bardzo nam przykro i oczywiście zwrócimy wszystkim pracownikom uwagę na to zdarzenie, by w przyszłości bardziej kierowali się sercem niż procedurami . Prosimy Cię jeszcze o podanie w wiadomości prywatnej Twojego adresu mailowego. Pozdrawiamy!”

Plus dla IKEA za szybką i przytomną reakcję.

Zawitamy tam jeszcze

 

Wymienniki, węglowodany i inne WW, WT, WB

CZYLI DLACZEGO CUKIERECZEK MA W SWOIM DANIU TYLKO 5 RODZYNEK

1-WP_20140721_010

Pisałam już wcześniej, że dieta w cukrzycy nie jest jakaś wyjątkowa; przeczytałam ostatnio, że nawet odchodzi się od sformułowania „dieta cukrzycowa” na rzecz „zdrowe odżywianie w cukrzycy” właśnie po to, by nie wprowadzać zamieszania.

Jak więc to wygląda u Cukiereczka? Otóż ze względu na wiek, wzrost i wagę Jasia została mu określona odpowiednia ilość węglowodanów, które powinien zjadać w ciągu dnia. Węglowodany te zostały podzielone na posiłki, czyli w każdym posiłku Jaś ma zjeść określoną ilość węglowodanów.

W cukrzycy, dla uproszczenia, mówiąc o węglowodanach mówimy o tzw. wymiennikach. 1 wymiennik to 10 g węglowodanów, a dany posiłek ma zawierać określoną ilość wymienników. Cukiereczek na śniadanie ma 4 wymienniki, na II śniadanie – 3, obiad – 2, I kolacja – 3, II kolacja – 3.

Łatwo przeliczyć ile węglowodanów może zjeść w każdym posiłku. Teraz wystarczy sprawdzić ile węglowodanów ma dany produkt i jazda – można jeść. Myślicie, że to proste?

To obliczcie: Jeśli 100 g suchego kuskusu zawiera 72 g węglowodanów, to ile potrzebujemy kuskusu, żeby mieć zapewniony 1 wymiennik?

Ha – normalne zadanie matematyczne; nic dziwnego, że mój maż – matematyk, czuje się w tych obliczeniach jak ryba w wodzie, a ja muszę sobie zrobić odpowiednie równanie, żeby mieć pewność, że wszystko dobrze wyliczyłam.

No dobra – to teraz możecie spytać – dlaczego to takie ważne, żeby tych wymienników na śniadanie było akurat 4 i czemu trzeba to wszystko ważyć i tak tego pilnować? Otóż trzustka zdrowego człowieka wytwarza tyle insuliny ile potrzeba. Jeśli właśnie pochłonąłeś mega wielki kawałek tortu to twoja trzustka wyprodukuje mega dużo insuliny, a jeśli nie jadłeś nic od kilku godzin to twoja trzustka insuliny nie wyprodukuje (insulina zmniejsza poziom cukru we krwi więc skoro jej nie masz, to twój poziom cukru pozostanie stabilny pomimo tego, że nic nie jesz). U Cukiereczka jest tak, że ma on zastrzyk z insuliny robiony przed posiłkiem i insulina działa (czyli zmniejsza poziom cukru) bez względu na to, czy zjadł wszystko, połowę czy też nic. Gdyby więc po zastrzyku z insuliny Cukiereczek nic nie zjadł (czyli nie dostarczył węglowodanów, czyli cukrów) to insulina tak obniży mu poziom cukry we krwi, że może nawet rozpocząć się hipoglikemia, czyli niedocukrzenie). Dlatego zawsze musi być określona liczba węglowodanów w posiłku (tak zwanych WW – wymiennik węglodowanowy).

A do tego smakowicie – WT (wymiennik tłuszczowy) i WB (wymiennik białkowy). I już jest przepis na pyszne śniadanko :)

A dodatkowo – wiem, że nie w temacie, ale nie mogę się powstrzymać:

Cukiereczek mierząc sobie dziś rano poziom cukru (robi to samodzielnie) śpiewał sobie ułożoną przez siebie piosenkę, która brzmiała mniej więcej tak:

„Robię wszystko sam sam sam

Cukier mierzę sam sam sam

Glukagenu nie mam, nie mam”

O cukrzycy co nieco

CZYLI DLACZEGO ORGANIZM CUKIERECZKA ZWALCZA SAM SIEBIE

1-Blog cukiereczkowy

Z tym pytaniem to Was nabieram. Tak naprawdę nikt nie wie jakie są przyczyny zachorowania na cukrzycę typu 1, inaczej zwaną dziecięcą. Co Cukiereczka dosyć złości bo na swoje pytania lubi uzyskiwać jasne odpowiedzi. Więc gdy zadaje pytanie „Mamo, a dlaczego ja mam cukrzycę”, to nie satysfakcjonuje go odpowiedź o układzie immunologicznym, bo koniec końców i tak pyta „ale dlaczego zachorowałem”? A na to pytanie nikt nie zna odpowiedzi!

Dlaczego o tym piszę? Bo niektórzy z Was piszą do mnie, że nic o tej chorobie nie wiedzą i pewne informacje, które umieszczam tu i ówdzie są dla Was nowością. Więc teraz w dużym skrócie napiszę co i jak (oczywiście miejcie na uwadze, że są to informacje Mamy Cukiereczka, a nie lekarza)

Otóż cukrzyca typu 1 jest chorobą autoimmunologiczną (poprawna nazwa to: autoimmunizacyjna) – to znaczy, że układ odpornościowy zaczyna „atakować” własne komórki. W przypadku cukrzycy są to komórki trzustki, które produkują insulinę. Insulina zaś jest hormonem, który reguluje poziom cukru we krwi i niektórym komórkom otwiera dostęp do tego cukru. Mięśnie na przykład potrzebują insuliny by mieć dostęp do cukru, a mózg już nie.

Jak w ogóle dowiedzieliśmy się o chorobie Cukiereczka? Niestety cukrzyca jest podstępną chorobą i pokazuje swoją obecność, czyli dziecko zaczyna mieć objawy, dopiero wtedy gdy 90% komórek trzustki produkujących insulinę jest już zniszczone. Wcześniej, ani dziecko nie ma żadnych objawów, ani nawet nie widać tego w badaniu poziomu cukru we krwi. Innymi słowy – choroba już trwa, ale na razie nie wiadomo jak się o tym dowiedzieć. Może się też tak zdarzyć (tfu tfu), że brat Cukiereczka – Franek też będzie miał cukrzycę, ale na ten moment nie jesteśmy w stanie tego sprawdzić.

Objawy Cukiereczka były typowe – ogromna ilość wypijanej wody, siusianie w zasadzie non stop i ból brzucha. Jeśli chcecie wiedzieć co to znaczy ogromna ilość wypijanej wody to Cukiereczek w ciągu dobry wypijał dwa razy więcej niż jego Rodzice razem wzięci. W sklepie prosił o wodę, dostawał butelkę 250 ml, wypijał ją duszkiem i prosił o następną!

Co dalej z tą cukrzycą?

Ponieważ trzustka Cukiereczka produkuje insuliny za mało (wkrótce przestanie ją produkować w ogóle niestety :() więc trzeba jej pomóc i dostarczyć tej insuliny z zewnętrz, czyli w formie zastrzyków. Żeby wiedzieć ile jej dać, trzeba znać wyjściowy poziom cukru we krwi. Stąd przed każdym posiłkiem badanie poziomu cukru (nakłucie palca) i prawie przed każdym – wstrzykiwanie insuliny. To tyle teorii, bo w praktyce jest już bardzo dużo wariantów i zmiennych.

Warianty dotychczas przetestowane to: (kolejność działań następujących bo badaniu poziomu cukru jest bardzo ważna)

  1. Poziom cukru w normie – insulinka i jedzonko
  2. Poziom cukru w normie ale jednak „niskiej normie” – insulinka i natychmiast jedzonko
  3. Poziom cukru za niski – soczek, jedzonko i insulinka
  4. Poziom cukru za wysoki – insulinka, 15 minut czekania i jedzonko
  5. Poziom cukru bardzo wysoki – insulinka z korektą (czyli z dodatkową dawką insuliny), 30 minut czekania i jedzonko
  6. Poziom cukru bardzo bardzo wysoki – insulinka z korektą, 30 minut czekania, ponowne mierzenie cukru i jeśli spadł to jedzonko

Oczywiście łatwo się domyśleć, że najbardziej zależy nam na wariancie nr 1 :)

Życie nie jest jak różowy cukierek

CZYLI DLACZEGO CUKIERECZEK DZISIAJ NIE MIAŁ TRENINGU

1-WP_20140720_008

Niektórzy z Was wiedzą, że z Cukiereczka rośnie Lekkoatleta. Niektórzy również wiedzą, że ma to oczywiście po Tacie :) W związku z tym Cukiereczek przed swoją chorobą często zaglądał na stadion AWF w Krakowie, a wraz z nim jego młodszy brat, który to na tym stadionie głównie ratował dżdżownice (przenosił je z suchych miejsc do kałuż).

Od czasu choroby, Jaś doskonale wie, że słodycze są dozwolone właśnie podczas treningów, bo wtedy trzeba wyjątkowo mocno dbać o odpowiedni poziom cukru we krwi. Trochę więc z tego powodu, a trochę dlatego, że wyprawy na stadion bardzo lubi, już od jakiegoś czasu pytał, nudził i męczył o ten stadion. W końcu więc dzisiaj całą rodziną wybraliśmy się tam.

Zalecenie lekarskie: przed wysiłkiem zmierzyć poziom cukru. Więc mierzymy. I oczom nie wierzymy – 51mg!!! Podczas gdy minimum dla Cukiereczka to 70! Mierzymy jeszcze raz, bo na pewno palce były mokre (woda na palcach = zaburzenia pomiaru). Wynik dalej ten sam. Mierzymy trzeci raz (czytaj kłujemy trzeci raz) – wynik bez zmian.

No i padł na nas blady strach.

Oczywiście o treningu mowy nie ma – pompujemy w Jasia soczek, dajemy mu czekoladę i zabraniamy biegania. A dziecko jest na stadionie i biegać chce. Tym bardziej, że Franek już na całego skacze po materacach do skoku o tyczce i wrzeszczy radośnie „taraaaam…” gdy uda mu się zrobić niezgrabnego fikołka.

Więc Jasiek biegnie, a Piotr się denerwuje, że Cukiereczek biega; ja się denerwuję, że tata krzyczy na dziecko. Piotr się denerwuje, że mama Cukiereczka nie kupiła tabletek z glukozy „na wszelki wypadek”.

Wracamy do domu w skwaszonych humorach; wszyscy niezadowoleni i w złym nastroju (może poza Franiem, który jest brudny jak nieboskie stworzenie, bo umówmy się – te materace na AWF najczystsze nie są).

Teraz jest wieczór i już jest spokój – stres minął, napięcie i złe miny również. Ale w ciągu dnia daje o sobie znać. Częściej, niż byśmy tego chcieli.

Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło

CZYLI DLACZEGO CHOROBA CUKIERECZKA WYCHODZI NAM NA ZDROWIE

Kuskus i warzywa

Hm, dzisiejszy tytuł i podtytuł brzmią paradoksalnie ale takie obserwacje poczyniłam nie tylko ja.

Otóż – „dieta cukrzycowa” nie jest jakąś specjalną dietą – jest po prostu zdrową dietą; dużo warzyw, mniej owoców, dużo wody, soków w ogóle (tylko w przypadku hipoglikemii), dużo błonnika, najlepiej razowy chleb, nabiału i mleka wcale nie jakoś dużo, tłuszcze ograniczamy, nie jemy tłusto na noc. Dodatkowo przy cukrzycy wskazany jest ruch fizyczny – minimum godzinę dziennie! Brzmi znajomo? No właśnie – to są ogólnie takie zasady, które dotyczą każdego z nas.

Nie każdy z nas je jednak stosuje. Ja do tej pory byłam przekonana, że nasza rodzina generalnie odżywia się zdrowo, ale dopiero teraz widzę, że jednak niekoniecznie tak było.

Teraz wszyscy jesteśmy na „cukiereczkowej diecie” i to nam może wyjść tylko na zdrowie!

Jemy pięć razy dziennie, ale mniej, bo inaczej byśmy nie dali rady zjeść tych 5 posiłków, nie słodzimy herbaty, nie pijemy słodkich napojów, jemy głównie cukry złożone. Cukiereczek ma absolutny zakaz podjadania między posiłkami z małym wyjątkiem – może jeść surowe warzywa. W związku z tym surowe marchewki, ogórki, rzodkiewki, pomidorki, kalarepka itp. są zawsze w zasięgu ręki i wszyscy zajadamy je ze smakiem. W domu nie ma żadnych słodyczy – nawet sobie nie wyobrażacie jak dobrze smakuje teraz słodka kawa.

Ale… mamy lekki bunt na pokładzie – nie – nie ze strony Cukiereczka – Jaś już jest tak wyćwiczony po dwutygodniowym pobycie w szpitalu, że dokładnie wie co mu wolno, a co nie. Buntuje się oczywiście Franek, który ostatni tydzień spędził u dziadków (czytaj zajadał białe pieczywko i słodycze) i nie do końca chyba rozumie skąd ta zmiana.

Zobaczymy jak będzie dalej. Jak obstawiacie – jak długo ten bunt potrwa?

Rodzina znowu razem

CZYLI DLACZEGO DZIŚ NIE BĘDZIE O CUKRZYCY

1-Budynie_przy_pracy

Powrót do domu ma dwojakie oblicze – z jednej strony wielka radość, że już w końcu wychodzimy z tego paskudnego szpitala. Z drugiej strony pierwsza noc poza szpitalem, spadki cukru poza szpitalem i samodzielne decydowanie o dawkowaniu insuliny poza szpitalem to całkiem niezły stres.

Ale potem nadchodzi dzień, który przywraca wszystkiemu właściwą perspektywę. W szpitalu jest tylko cukrzyca i nuda, a w domu… Ha w domu i to na dodatek w nowym domu (w trakcie pobytu Cukiereczka w szpitalu przeprowadziliśmy się do nowego mieszkania) jest tysiąc rzeczy do zrobienia; jest ogródek do szaleństw, jest styropian do kawałkowania (i wkurzania tym taty), są kałuże z błotem (jak, gdzie przy takim upale?) do brudzenia się, są regały do zbudowania (w czym chłopaki dzielnie pomagały/przeszkadzały – dowolna opcja do wyboru).

W dzień okazuje się, że cukrzyca nie taka straszna! Że nie myślimy o niej non stop, że nie zatruwa nam życia. Że sobie jest gdzieś tam po prostu, ale my ładnie i grzecznie o nią „dbamy”, a ona na razie odwzajemnia się tym samym (Cukiereczek wszedł w fazę tzw. remisji czyli potrzebuje coraz mniej insuliny gdyż jego trzustka jeszcze coś tam produkuje).

I tylko od czasu do czasu widzimy i słyszymy, że w świadomości Cukiereczka jest to już bardzo głęboko wryte. Na dzisiejsze pytanie Mamy – „Do czego służy mały palec u ręki” Jaś odpowiedział: „Do pomiaru cukru

Zestaw małego cukrzyka

CZYLI JAK CUKIERECZEK OSWAJA SWOJĄ CHOROBĘ

Lomogram_2014-07-16_09-11-33-PM

Dzieci w wieku Jasia często rozpoczynają przygodę z różnego rodzaju zestawami – a to zestaw małego chemika, czy też zestaw małego magika. Nasz Cukiereczek od wczoraj jest dumnym właścicielem „zestawu małego cukrzyka” czyli pokrowca, w którym znajdują się: nakłuwacz służący do pobierania kropli krwi z palca, paseczki do glukometru, na które „ładuje się” krew, glukometr i igły do nakłuwacza.

W zasadzie od tego momentu rozpoczęło się u Cukiereczka bardziej świadome przyswajanie faktu, że ma chorobę zwaną cukrzycą oraz szeregu zasad, nakazów i zakazów z tym związanych.

Przyswajanie tych informacji następuje u Cukiereczka w bardzo ciekawy sposób:

Po pierwsze – zamiast dobranocki, książeczki na dobranoc i tym podobnych standardów usypiania Jaś każe sobie czytać instrukcję obsługi glukometru (wierzcie mi – nie jest to pasjonująca lektura). Jednocześnie opowiada o tym każdej napotkanej osobie noszącej znamiona bycia częścią personelu medycznego. Należy dodać, że od czasu do czasu w czasie czytania Jaś mocno ściska instrukcję i mówi do niej: „Kocham Cię moja instrukcjo :)

1-Lomogram_2014-07-16_09-13-27-PM

Po drugie – co jakiś czas Jaś wyciąga swój „zestaw małego cukrzyka”, z lubością go otwiera, sprawdza czy wszystko jest na miejscu, liczy igiełki itp.

Po trzecie – dziś dorwaliśmy komiks o cukrzycy. Wiedzieliście, że takie są? Ja też nie, ale teraz po kilkukrotnym czytaniu znam już go na pamięć. Podejrzewam, że taka jego rola – edukować nie tylko dziecko, ale także Rodzica.

1-Lomogram_2014-07-16_09-12-39-PM

No i po czwarte i najważniejsze – zmiana roli. Od wczoraj ulubioną zabawą Jasia jest zabawa, w której ja jestem dzieckiem chorym na cukrzycę (jakżeby inaczej) a Jaś jest Mamą, ewentualnie Tatą. Zadaniem dziecka jest zadawać dużo pytań na temat choroby i tego, co wolno lub nie wolno, a zadaniem Mamy/Taty (czyli Jasia) jest na te pytania odpowiadać. Gdy Jaś w roli Mamy nie wie jak odpowiedzieć na dane pytanie to szepcze mi do ucha:

Mamo powiedz mi po cichutku, nie jako dziecko, czy brokuły zawierają węglowodany?

Królewski mebel – niebieski fotel

CZYLI O CO TOCZĄ SIĘ BITWY NA ODDZIALE CUKIERECZKÓW

Lomogram_2014-07-12_03-36-40-PM

Na oddziale Cukiereczków jest spokojnie – Rodzice dzielą się na tych przygnębionych (którzy dopiero dowiedzieli się o cukrzycy Cukiereczka) i tych zrezygnowanych (których Cukiereczki mają cukrzycę od lat i od czasu do czasu „wpadają” do szpitala).

Jest jednak jedna rzecz, która rozpala emocje Rodziców, którzy jakby nie było spędzają tu czasem kilkanaście, a czasem 24h na dobę.

Tą rzeczą jest wygodny niebieski fotel, który służy Rodzicowi do spania. Warto taki fotel mieć przy swoim łóżku bo, gdy dziecko w środku nocy mówi CI: „za ciasno – idź”, to masz się gdzie podziać a nie siedzisz bezradnie na krzesełku dla 3 latka. Taki fotel jest absolutną koniecznością dla Rodziców, którzy są szersi niż wyżsi (sporo tu takich niestety), bo oni zwyczajnie na łóżku dziecka się nie mieszczą (jak to dobrze, że ja się mieszczę). Taki fotel w końcu jest idealny do spisywania postów o godz. 3.21 w nocy co niniejszym czynię.

Fotele są ufundowane przez Fundację Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Krakowie „O zdrowie Dziecka”

1-Lomogram_2014-07-15_10-27-04-PM

…i reglamentowane – czyli nie ma ich na tyle, by każdy Rodzic mógł z nich skorzystać – i stąd te boje. Nie wolno też przynosić swoich krzeseł, foteli i materacy bo Regulamin oddziału zabrania.

Ale to już okazja do innego wpisu…

Older posts

© 2017 Mama Cukiereczka

Theme by Anders NorenUp ↑