Month: Październik 2014

CUKIERECZEK UPRAWIA SPORT

Nastał intensywny okres w życiu Cukiereczka – okres uprawiania sportu. Nie, żeby nigdy go nie było ale oprócz treningów z Tatą Cukiereczka Jaś nie chodził na żadne zorganizowane zajęcia sportowe.

Z bardzo prostych przyczyn – w naszym kraju króluje piłka nożna, a to nie jest nasz ulubiony sport na świecie. Poza tym dla dzieci w tym wieku 4 lat nie ma zbyt wielu dyscyplin sportowych – są sztuki walki (ble), piłka nożna i świetne zajęcia gimnastyczne w Krakowie, ale droższe niż najlepsze spa. Pewnie dlatego chodzą tam głównie obcokrajowcy.

Ale Po skończeniu przez Cukiereczka 5 lat został on zapisany na sekcję wspinaczkową dla maluchów, (czyli dzieci właśnie od 5 roku życia). Podczas gdy Mama Cukiereczka Wam to opisuje Cukiereczek ma swój drugi w życiu trening wspinaczkowy.

Trochę się baliśmy jak to będzie, bo Jaś jest znany ze swojej niechęci do nowości; gdy jakiś czas temu po raz pierwszy wybraliśmy się z dziećmi na ścianę wspinaczkową to Jaś zarzekał się, że nawet tej ściany nie dotknie. I faktycznie tak było :)

Ale pierwszy trening już za nami i Cukiereczek połknął bakcyla – dziś nie mógł się już doczekać końca rozgrzewki, żeby się zacząć wspinać (dzieci muszą się najpierw rozgrzać – nie mogą iść na ścianę dopóki nie skończą rozgrzewki).

A Mama i Tata Cukiereczka przypomnieli sobie dawne czasy, gdy byli młodzi, piękni i zgrabni i śmigali po skałach jak kozice. Wyglądało to mniej więcej tak:

ogień z d   1-Piotr

Poczekamy jeszcze dwa lata – Jaś będzie wtedy w sekcji dla starszaków, Franek rozpocznie swoją przygodę ze wspinaniem a Mama i Tata będą mieli dwie godziny wspinaczki na ścianie tylko dla siebie. Wszystko przed nami.

Swoją drogą byliśmy przekonani, że po dwugodzinnym treningu na ścianie konieczne będzie coś słodkiego, soczek itp. Okazało się, że po skończonym trening, kiedy akurat Jasiowi wypada pora drugiego śniadania, Cukiereczkowe cukry poszybowały mocno w górę. Najwyraźniej emocje Jasia również sięgały zenitu podczas wspinaczki na wysokie ściany :)

A jak to wygląda u Was? Wasze dzieci uprawiają jakieś sporty regularnie?

MAMA CUKIERECZKA DOSTAJE OCHRZAN

To prawda – dostałam dziś ochrzan. Od Taty Cukiereczka. Nie pierwszy i nie ostatni to raz, ale ten dotyczył akurat Mamy Cukiereczka właśnie. Że się obijam, że nie publikuję, że na blogu nic się nie dzieje. Że nie napisałam o jeździe na rowerze (i nie napiszę – o tym będzie jutro)

No – racja w zasadzie. Przerwa w publikowaniu była znacząca.

Zastanawiałam się z czego ona wynika i doszłam do wniosku, że ze zwyczajności. Że przeszłam już wszystkie fazy radzenia sobie z chorobą Cukiereczka i jestem już w fazie akceptacji. Cukiereczek jest chory. Nieuleczalnie. Ale wiecie co jest paradoksalne? Jak myślę o tym ile mam szczęścia w życiu to myślę sobie tak: „Jestem zdrowa, mam kochającego, zdrowego męża, mam cudowne i zdrowe dzieci”.

Tak tak właśnie myślę o swoich obydwóch synach. Obydwóch. Nawet o Cukiereczku, który przecież choruje na nieuleczalną chorobę. Nie zaklinam rzeczywistości, nie udaję że jest jakoś inaczej.

Po prostu myślę sobie, że są takie Rodziny, którym trafiło się dużo dużo gorzej. A my sobie radzimy. Mamy nieco więcej dyscypliny i nieco więcej stresu niż inni. Mamy na pewno nieco więcej wyposażenia, gdy wychodzimy na spacer i nieco częściej niż inni Rodzice bywamy w przedszkolu. A jednak jest zwyczajnie.

Jesteśmy odpowiedzialnymi i kochającymi Rodzicami naszych synów. Dlatego otoczyliśmy się całą siecią wsparcia, w której jesteśmy ja, mąż, Babcia Irenka, Babcia Krynia i Dziadek Bolek i każda osoba pracująca w przedszkolu. Każdy uczestniczy jak może i ile może. Po to by Ten obok nie padł z wyczerpania i zmęczenia oraz przytłoczenia ogromem odpowiedzialności. Śpimy po nocach.

Jest nam dobrze.

A jak u Ciebie? Jak Ty sobie radzisz z odpowiedzialnością?

© 2017 Mama Cukiereczka

Theme by Anders NorenUp ↑