Month: Listopad 2014

EKIPA DZIEŃ DOBRY TVN U MAMY CUKIERECZKA

Dzisiaj Mama Cukiereczka gościła ekipę Dzień Dobry TVN. Ktoś gdzieś przeczytał mojego bloga i nagle, w zasadzie, z dnia na dzień, pojawia się w domu ekipa ze sprzętem, kamerami, oświetleniem, mikrofonami i innymi cudami, by zrobić reportaż o tym jak to jest być Mamą Cukiereczka, jak to jest być Cukiereczkiem (Jaś będzie miał bowiem swój udział w tym nagraniu) i żyć z cukrzycą typu 1.

Miałam ogromny dylemat, czy w ogóle zgodzić się na zdjęcia – w końcu wchodzą do domu obcy ludzie, a potem każdy może zobaczyć, jak wygląda nasze życie. Już w zasadzie miałam odmówić, ale zaprotestował Tata Cukiereczka, który stwierdził, że skoro się powiedziało A (założyło bloga i publikuje nam nim nasze życie) to trzeba powiedzieć B. A przy okazji być może komuś pomożemy.

Bardzo pomogła mi też grupa Rodziców Cukiereczków na Fb, która dopingowała mnie niesamowicie i zachęcała do tego, żeby pokazać jak wygląda życie Rodziny z cukrzycą typu1. Bardzo Wam dziękuję!

Zdjęcia rozpoczęły się o 9 rano a skończyły o 18.00. Nie sądziłam, że mówienie do kamery może być takie wyczerpujące. Nagrane zostały wypowiedzi Mamy i Taty Cukiereczka, mierzenie cukru w przedszkolu, wyjście z przedszkola, biegi Cukiereczka, przygotowywanie posiłku (ważenie, obliczanie itp.), jedzenie podwieczorku (bardzo dziwne uczucie, gdy kamera zagląda Ci do talerza), zabawy chłopaków, zabawa „w cukrzycę” (Mama Cukiereczka udaje, że ma cukrzycę i chce dostać tort, a Cukiereczek jest Tatą i mi odmawia). Nawet czytanie książek na dobranoc zostało nagrane.

Tyle godzin nagrań a z tego powstanie tylko 4 minutowy reportaż! W świecie telewizji to ponoć całkiem dużo :)

Oglądajcie Mamę Cukiereczka 1 grudnia w Dzień Dobry TVN – najpierw w reportażu z całą naszą Rodziną, a potem na żywo w telewizji.

MAMA CUKIERECZKA SIĘ ROZTRAJA

Bycie Mamą Cukiereczka, Mamą po prostu, żoną, organizatorką szkoleń z pierwszej pomocy dla dzieci i niemowląt, trenerką i Panią Swojego Czasu nie jest łatwe. Z jednej rzeczywistości przeskakujesz w drugą po to, by odkryć, że one w zasadzie się w sobie łączą, zlewają i stapiają.

Od czasu gdy realizuję z przytupem różne swoje projekty, działam na pełnych obrotach. Od czasu do czasu staram się zwalniać, ale chcę zrealizować plan, który sobie założyłam. Plan, którego realizacja pozwoli mi zwolnić właśnie (wiem, że piszę enigmatycznie, ale jeszcze nie czas na szczegóły).

Ostatnio Mama Cukiereczka na szczyt swoich obrotów wpadła, gdy przyjechała do domu po szkoleniu bardzo późnym wieczorem i dowiedziała się, że następnego dnia o 9 rano Cukiereczek ma w przedszkolu bal przebierańców. Krew zalała mi głowę, bo przecież nie mamy żadnego stroju. Szybka analiza sytuacja pokazała, że jesteśmy na straconej pozycji; telefony do znajomych odpadały bo po pierwsze za późno, a po drugie ich dzieci albo nie w tym wieku, żeby mieć stroje na bal przebierańców, albo ich dzieci dokładnie tego samego dnia też mieli ten bal. Do wypożyczalni już nie zdołam podjechać bo zamknięta, do sklepu tym bardziej. Strój, który kiedyś kupiliśmy na pewno jest już za mały.

Założę się, że teraz wszystkie Kreatywne Mamy, które potrafią zrobić coś z niczego ciężko wzdychają i wywracają oczami nad moją bezradnością. Ja wiem, że są takie Kobiety, które wezmą jakiegoś łacha i wyczarują z niego fantastycznych strój na bal przebierańców. I jeszcze coś tam przypną, coś tam upną, przyfastrygują i voila!

Naprawdę szczerze i prawdziwie takim Mamom zazdroszczę – generalnie zazdroszczę wszystkim, którzy potrafią czarować rękami – malować, rysować, szyć, wycinać, lepić i kleić. Ja nie potrafię. W zeszłym roku Cukiereczek był na balu przebierańców Duchem, którego przebranie własnoręcznie wykonałam. Wydaje się, że nic prostszego prawda? Cóż to jest zrobić z kawałka prześcieradła Ducha z dziurami na oczy i ręce. Niestety nawet to mi się nie udało i Cukiereczek został poproszony o ściągnięcie szmaty, gdyż tańcząc w niej ryzykował życie swoje i innych dzieci.

Więc w tym roku o godz. 23.00 padł na mnie blady strach. Coś przecież trzeba Cukiereczkowi wykombinować – nie dość, że musi być kłuty kilka razy dziennie, że nie może jeść niektórych słodyczy, które jedzą dzieci, że nie chodzi z innymi na religię, to jeszcze jako jedyny pójdzie nieprzebrany na bal przebierańców!

O nie! To nie będzie miało miejsca. Mój proces tworzenia stroju składał się głównie z myślenia. I w końcu wymyśliłam – w tegorocznym balu, którego motywem przewodnim miała być jesień, Cukiereczek został przebrany za… sportowca. Sportowcy też działają jesienią prawda? Dziękowałam pasji sportowej Taty Cukiereczka, dzięki której Cukiereczek miał nie tylko prawdziwy numerek startowy przyczepiony do koszulki, ale także zestaw medali do wyboru do koloru.

Ufff jakoś z tego wybrnęliśmy. Temat jesieni został w tym stroju dosyć kiepsko zagospodarowany, ale przynajmniej strój był :)

A jak u Was z rękodziełem Drogie Mamy? Same działacie czy korzystacie z gotowych?

© 2017 Mama Cukiereczka

Theme by Anders NorenUp ↑