Month: Grudzień 2014

MAMA CUKIERECZKA ŚWIĘTUJE

Mając Cukiereczka w domu, pod koniec grudnia, dobitnie dotarło do mnie jaka jest największa, najbardziej utrwalona i najbardziej popularna polska tradycja świąteczna. Bynajmniej nie jest to czas spędzany z rodziną, odpoczynek, relaks itp.

Jest nią obżarstwo. Wszyscy pytający nas o to jak sobie damy radę w święta, mieli zapewne na myśli jakie to będzie straszne nie móc obżerać się do woli, nie zwracając uwagi na zdrowie, samopoczucie i sens tego, co się robi.

Na szczęście nasza Cukierkowa Rodzina jest inna i była taka jeszcze zanim Cukiereczek stał się Cukiereczkiem. Przed świętami Mama Cukiereczka nie dostaje szaleństwa w oczach i nie każe wszystkim domownikom stawać na rzęsach i odkurzać kąty, o których istnieniu nie mieli pojęcia. Nie siedzę do późnej nocy gotując trylion potraw wigilijnych i nie biegam jak dzika po sklepach szukając prezentów w ostatnim momencie. Tata Cukiereczka nie wzdycha, że musi iść wytrzepać dywany, bo nie mamy dywanów i w Wigilię nie dorzuca się do porządków dbając o czystość samochodu pucując go do utraty tchu. Tata Cukiereczka w Wigilię za to robi najpyszniejsze na świecie paszteciki vel pierożki (nazwa jest uzależniona od tego jaki kształt ostatecznie przybiorą) z farszem wszelakim (szpinak, ser, suszone pomidory, pieczarki i inne cuda).

O wszystkim czego nie robię w święta pisałam TUTAJ. I zainteresowanych informuję, że nie spędziliśmy Wigilii w dresach jedząc suchary (zresztą tego komentarza na pewno nie napisał nikt, kto miał cokolwiek wspólnego z cukrzycą, bo wiadomo, że suchary mają wysoki IG :) )

Te święta, pomimo zmian w naszym życiu, nie były jakieś znacząco inne, niż święta poprzednie. Barszcz był klarowny i jedno uszko w nim zawarte zostało określone przez Cukiereczka jako „ble” więc większość zjadł brat Cukiereczka. Do tego ryba, która nie była karpiem (nie jadamy karpia), ziemniaki i buraczki również ledwo tknięte. Poszła nawet dodatkowa połówka dawki insuliny, bo może Cukiereczkowi zachciałoby się pasztecika, ale potem okazało się, że to falstart i trzeba było ratować cukry odpowiednią ilością pierniczków. Co oczywiście zostało przyjęte z aprobatą zarówno przez Cukiereczka, jak i jego brata.

Cukry w normie, bez większych odchyleń. Święta jak święta – bez odchyleń :)

A jak Wam minęły święta?

MAMA CUKIERECZKA ROZWIEWA MITY

Gdy Mama Cukiereczka zdecydowała się na występ w Dzień Dobry TVN to poczyniła sobie pewne założenia związane z tym wystąpieniem.

Pierwsze moje założenie było takie, że prowadzący będą zainteresowani tym tematem. Niestety było to założenie błędne i nie ma w tym żadnej winy prowadzących. Bardziej jest to specyfika telewizji (być może telewizji śniadaniowej – tego nie wiem, bo aż tak często w telewizji nie bywam), w której wszystko musi być ładne, gładkie i kolorowe. Nawet choroba i tragedia ludzka. Wszystkie tematy mają dokładnie tyle samo czasu i wszystkie tematy wzbudzają tak samo miłe uśmiechy i kiwnięcia głową u osób prowadzących. Nie ma znaczenia czy są to kiecki wyprane w jakimś detergencie, wypadek znanego modela, nowe uzębienie faceta szukającego miłości, czy też dziecko z cukrzycą typu 1.

Drugim moim założeniem było to, że będę w stanie poinformować osoby słuchające o tym, czym jest cukrzyca typu 1, czym się różni od cukrzycy typu 2 oraz rozwiać ewentualne mity na temat choroby Cukiereczka.

To również niestety nie było mi dane, a gdy wracając do domu pociągiem z Warszawy obejrzałam całość i zobaczyłam wstęp, w którym Pan redaktor swobodnie mieszał wszelkie pojęcia, mylił jedną chorobę z drugą i zupełnie nie zdawał sobie z tego sprawy, to serce mi się ścisnęło.

Czy to miało jakikolwiek sens? Czy moje 5 minut na wizji komukolwiek pomogło, cokolwiek uświadomiło i czegoś nauczyło? Nie wiem, mam nadzieję. Muszę mieć taką nadzieję.

Postanowiłam zatem wziąć sprawy w swoje ręce i robić to, co robić mogę – czyli działać w tym obszarze, w którym mam wpływ.

Postanowiłam więc sama rozwiać mity krążące wokół cukrzycy typu 1. Oto one:

NIE MA TAKIEJ CHOROBY JAK CUKRZYCA

Jeśli ktoś mówi, że choruje na cukrzycę, to powinien usłyszeć pytanie – jakiego typu? Bo cukrzyca to grupa chorób i są wśród nich cukrzyca typu 1, typu 2, ciążowa i inne. Każda z nich ma inne przyczyny powstawania i leczy się ją inaczej. Jeśli więc w ciąży chorowałaś na cukrzycę ciążową, to zapewne wiesz, że życie w związku z tym się zmienia, ale nie wnioskuj na podstawie tego, że wiesz już o chorobie mojego Cukiereczka wszystko. Bo nie wiesz.

CUKRZYCA TYPU 1 TO NIE CUKRZYCA TYPU 2

Cukrzyca typu 1, na którą najczęściej chorują dzieci (i dlatego często nazywa się ją dziecięcą) to nie ta sama choroba co cukrzyca typu2 , która nazywana jest chorobą cywilizacyjną i wynika z niezdrowego stylu życia – niezdrowej diety pełnej węglowodanów prostych i malej ilości ruchu. Inne są przyczyny ich powstawania, inne sposoby leczenia i zupełnie inny tryb życia osób chorujących.

NIE WIEMY DLACZEGO DZIECI CHORUJĄ NA CUKRZYCĘ TYPU 1

Cukrzyca typu 1 jest chorobą o podłożu genetycznym, ale nie wiadomo dokładnie dlaczego się pojawia i z czego to wynika. W naszej Cukierkowej rodzinie nikt wcześniej ani z mojej strony, ani ze strony męża, na cukrzycę (jakiegokolwiek typu) nigdy nie chorował.

W związku z tym nie baw się w naszej obecności w doktora i nie wnioskuj, że to na pewno dlatego, że Cukiereczek jadł dużo słodyczy, albo pił mleko krowie. Lub, że był szczepiony. Lub inne farmazony. Oprócz wściekłości Mamy Cukiereczka nic tymi dywagacjami nie uzyskasz.

CUKRZYCA TYPU 1 JEST NIEULECZALNA

Oznacza to, że na ten stan wiedzy medycznej, który mamy dzisiaj, Cukiereczek będzie tę chorobę miał do końca życia. Nie wyleczy jej dieta, ruch i zdrowy tryb życia. Wszystko to jest ważne do utrzymania tej choroby w jako takiej kontroli, ale nie wyleczy Cukiereczka. Więc błagam – nie wysyłaj mi artykułów o cudownych właściwościach aloesu, jakiegoś tam oleju i nie wiadomo czego jeszcze, zanim nie zapoznasz się z punktami powyżej i nie zorientujesz się, że znów pomyliłeś cukrzycę typu 1 z 2.

MAJĄC CUKRZYCĘ TYPU 1 MOŻNA JEŚĆ SŁODYCZE

Cukrzyca typu 1 nie oznacza rezygnacji ze wszystkich przyjemności dla Cukiereczka. Od czasu do czasu zjada słodycze i od czasu do czasu zjada coś niezdrowego. Musimy to mocno kontrolować, gdyż to, co najważniejsze w cukrzycy typu 1, to kontrolowanie ilości przyjmowanych węglowodanów. A słodycze to najczęściej sam cukier.

GLUKAGEN RATUJE ŻYCIE

Każdy Cukiereczek ma zawsze ze sobą, lub w swoim otoczeniu zastrzyk z glukagenu. To takie pomarańczowe pudełeczko. To nie szpan i fanaberia. To nie histeria Rodziców snujących opowieści o omdleniu ich dziecka. TO ZASTRZYK RATUJĄCY ŻYCIE.

Podanie glukagenu nie oznacza podania lekarstwa! Podanie glukagenu jest jak utrzymywanie akcji serca u osoby, która nie oddycha i jest nieprzytomna – ratuje życie! Jeśli jesteś nauczycielką, przedszkolanką lub jakiegokolwiek innego rodzaju osobą pracującą z dziećmi i mówisz mi, że jeśli mój Cukiereczek zemdleje to Ty mu nie podasz glukagenu, lecz zadzwonisz po pogotowie, to wiedz, że właśnie skazałaś moje dziecko na śpiączkę i potencjalnie śmierć.

Wiedz jeszcze, że w Polsce istnieje prawny obowiązek udzielenia pierwszej pomocy w sytuacji zagrożenia zdrowia lub życia, a podanie glukagenu jest właśnie taką sytuacją!

NIE MA TABLETKI NA CUKRZYCĘ TYPU 1

Czy naprawdę muszę pisać więcej? Jeśli mylisz, że mój Cukiereczek mając cukrzycę typu 1 przyjmuje na nią tabletki to najpewniej nie masz pojęcia o jakiej chorobie mówisz. Przeczytaj powyższe punkty i potem porozmawiamy

TRZUSTKA CHOREGO NA CUKRZYCĘ TYPU 1 NIE PRODUKUJE INSULINY

Trzustka każdego zdrowego człowieka produkuje insulinę. Jest to hormon niezbędny do funkcjonowania człowieka. Małe Cukiereczki nie mają tego hormonu i już nigdy go nie będą miały. Dlatego insulinę muszą mieć dostarczaną do organizmu z zewnątrz – albo w formie zastrzyków, albo w formie pompy insulinowej

POMPA INSULINOWA NIE JEST LEKARSTWEM I NIC SAMA NIE ROBI

Jurek Owsiak rozpowszechnił wiedzę o pompach cukrzycowych i chwała mu za to. Ale pompa jest jedynie urządzeniem do precyzyjnego dawkowania insuliny do ciała Cukiereczka. Jest mocowana na drenie, który wymienia się co mniej więcej trzy dni (w końcu jest to ciało obce w skórze), którym insulina płynie do organizmu.

Pompa również nie myśli i nie decyduje samodzielnie ile będzie dawkować insuliny i o jakiej porze. Pompa sprawia, że insulina może być dawkowana bardziej precyzyjnie i nie trzeba Cukiereczkowi robić zastrzyków siedem razy dziennie. Ale wciąż musimy liczyć i dawkować insulinę do porcji jedzenia. A liczyć trzeba nawet więcej, bo oprócz wymienników węglowodanowych trzeba liczyć także białkowe i tłuszczowe.

Uff to tyle – więcej na ten moment nie przychodzi mi do głowy.

Czy Ty spotkałeś się z jakimś innym mitem na temat choroby swojego Cukiereczka?

© 2017 Mama Cukiereczka

Theme by Anders NorenUp ↑