Category: Wspomnienia ze szpitalnego oddziału

Królewski mebel – niebieski fotel

CZYLI O CO TOCZĄ SIĘ BITWY NA ODDZIALE CUKIERECZKÓW

Lomogram_2014-07-12_03-36-40-PM

Na oddziale Cukiereczków jest spokojnie – Rodzice dzielą się na tych przygnębionych (którzy dopiero dowiedzieli się o cukrzycy Cukiereczka) i tych zrezygnowanych (których Cukiereczki mają cukrzycę od lat i od czasu do czasu „wpadają” do szpitala).

Jest jednak jedna rzecz, która rozpala emocje Rodziców, którzy jakby nie było spędzają tu czasem kilkanaście, a czasem 24h na dobę.

Tą rzeczą jest wygodny niebieski fotel, który służy Rodzicowi do spania. Warto taki fotel mieć przy swoim łóżku bo, gdy dziecko w środku nocy mówi CI: „za ciasno – idź”, to masz się gdzie podziać a nie siedzisz bezradnie na krzesełku dla 3 latka. Taki fotel jest absolutną koniecznością dla Rodziców, którzy są szersi niż wyżsi (sporo tu takich niestety), bo oni zwyczajnie na łóżku dziecka się nie mieszczą (jak to dobrze, że ja się mieszczę). Taki fotel w końcu jest idealny do spisywania postów o godz. 3.21 w nocy co niniejszym czynię.

Fotele są ufundowane przez Fundację Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Krakowie „O zdrowie Dziecka”

1-Lomogram_2014-07-15_10-27-04-PM

…i reglamentowane – czyli nie ma ich na tyle, by każdy Rodzic mógł z nich skorzystać – i stąd te boje. Nie wolno też przynosić swoich krzeseł, foteli i materacy bo Regulamin oddziału zabrania.

Ale to już okazja do innego wpisu…

Szkolenie dla Cukiereczkowych Rodziców

CZYLI SPOSÓB NA TO BY BAĆ SIĘ JESZCZE BARDZIEJ

1-Lomogram_2014-07-14_03-49-45-PM

Wszyscy Rodzice Nowych Cukiereczków zobowiązani są do odbycia 5 dniowego szkolenia dotyczącego cukrzycy, diety, jadłospisów, wkłuć, sytuacji kryzysowych itp.  Cukiereczek nie zostanie wypisany ze szpitala jeśli choć jeden z opiekunów nie odbył takiego szkolenia. Cukiereczki w wieku szkolnym uczestniczą w takim szkoleniu razem z Rodzicami.

Pierwszy dzień szkolenia za nami; mój słownik wzbogacił się w takie słowa jak: glikogen, aceton, ciała ketonowe, hipoglikemia i hiperglikemia, komórki beta. Głowa wiruje od ilości informacji choć to dopiero początek.

1-Lomogram_2014-07-14_03-52-54-PM

Kilka informacji trzeba wbić do głowy na mur beton – ilość cukru we krwi na czczo, 2 godziny po posiłku, 3 godziny po posiłku, przed snem i w nocy. Jak działa Humulin R, a jak działa Humulin N (to rodzaje insuliny przyjmowane przez Jasia).

Nie obyło się bez ciekawostek – mąż kilka razy „zagiął” Panią doktor wiedzą, której najwyraźniej Rodzice nie posiadają (ku oburzeniu mojego męża ja również nie wiedziałam/nie pamiętałam, że cukier w organizmie powstaje nie tylko z przyjmowanego pokarmu, ale także z wątroby w postaci glikogenu. Na pytanie Pani doktor skąd o tym wie, odpowiedział, że to jest przecież zupełnie podstawowa wiedza:)

Albo coś takiego: Kto z Was zna prawidłową odpowiedź na pytanie: „Proszę Państwa co my jemy?”. Bo nam wszystkim przyszła do głowy banalna odpowiedź „jedzenie” i dlatego to pytanie było podchwytliwe. Oczywiście prawidłowa odpowiedź (znów udzielona przez męża) brzmi: „węglowodany, białko, tłuszcze :)

Ciąg dalszy szkolenia nastąpi jutro…

Wspomienia ze szpitalnego oddziału – nuda

CZYLI JAK ZABIĆ TO, CO I TAK SIĘ POJAWIA

Lomogram_2014-07-12_03-34-18-PM[1]

NUDA na oddziale Cukiereczków jest wszechogarniająca. Wszystkie dzieci mają tony zabawek; samochodziki, lalki, traktory, gry, puzzle, klocki, kolorowanki, kredki walają się pod nogami, na piętrze jest sala zabaw, w której można wypożyczyć zabawki, rodzice się dwoją i troją by uatrakcyjnić dzień….a nuda i tak dzieci dopadnie.

Nie ma innej możliwości, gdy spędza się 24 godziny w tym samym miejscu, na kilkunastu metrach kwadratowych, bez możliwości wyjścia na dwór (choć piękna pogoda) i bez możliwości zejścia na parter szpitala (co byłoby jakimś urozmaiceniem).

Jaś leży w szpitalu od poniedziałku i w tym czasie testowaliśmy już:

- kolorowanki kupowane i drukowane z komputera

- wycinanki

- własnoręczne robienie kopert

- struganie kredek (fascynująca zabawa)

- zabawa w pocztę

Lomogram_2014-07-12_04-37-35-PM

- zabawa w sklep

- czytanie książek: Przygody Emila ze Smalandii, Mam oko na litery, Mam oko na liczby, Przygody Pippi, Kuba i Buba czyli Awantura do kwadratu, Wspaniałe pojazdy

1-Lomogram_2014-07-14_03-51-36-PM

- puzzle wszelakich rodzajów i rozmiarów

Lomogram_2014-07-12_03-44-45-PM

- czarodziejskie zabawy z magią (pożyczone od sąsiada Bartusia)

- tablet, komputer, telefon i wszystko, co z nich można „wyczarować”

- x box (czy jak to się tam nazywa) – dostępny w „okrąglaku” (to coś w rodzaju świetlicy)

- układanie z klocków helikopterów, podnośników, ciężarówek, robotów, koparek itp. Swoją drogą klocki lego 3w1 są tutaj absolutnie niezastąpione bo można je składać i rozkładać co chwila w inne kształty

1-Lomogram_2014-07-14_03-50-55-PM

- zabawa koparką w misce pełnej wody (pełna konspiracja przed personelem oddziału)

- bieganie za balonem po całym oddziale (ku wielkiej radości wszystkim dzieci i ogromnym zgorszeniu lekarki dyżurnej)

- mówienie w nieistniejącym języku (jedna z zabaw, które mogą nie mieć końca – wystarczy wymyślać nieistniejące słowa – im dziwniej, tym lepiej)

- spacery po okrąglaku

- zabawa w Ministerstwo Dziwnych Kroków (kto oglądał Monty Pythona to wiem o czym mówię)

- gimnastyka całego ciała

- taniec „Zasiali górale” – przyznajcie się – kto zna???

Generator pomysłów powoli zwalnia. A tu im dalej w las, tym ich więcej potrzeba. Ech…

Wspomnienia ze szpitalnego oddziału – mikrospołeczność

CZYLI JAK SIĘ DOGADUJĄ WSZYSTKIE WARSTWY SPOŁECZNE

Lomogram_2014-07-12_03-43-49-PM

Szpitalny oddział dla cukiereczków jest przekrojem całego społeczeństwa – są tu dzieci bardzo małe (kilkuletnie) i są już nastolatki (siedemnastolenie chłopy o wysokości ciała 180 cm – swoją drogą nie mam pojęcia jak się mieszczą na tych szpitalnych mikrołóżkach). Są dzieci, takie jak nasz Jaś, u którego cukrzyca została świeżo zdiagnozowana, jak i takie, które chorują na nią od lat i wracają w celu tak zwanego „wyrównania” spowodowanego głównie brakiem poprawnej opieki sprawowanej przez Rodziców. Są Rodzice, którzy z dziećmi są non stop, są tacy, którzy są z nimi tylko w dzień, są też tacy, którzy wpadają raz na kilka dni i spędzają tu tylko godzinę, z której 45 minut zabiera rozmowa z lekarzem. Dla tych ostatnich pobyt ich dziecka w szpitalu z reguły nie jest nowością – nie pierwszy i nie ostatni raz to się wydarzy, bo dziecko wraca do domu, do starej diety i nawyków, a za rok – znów do szpitala.

Oczywiście wszystkie te różnice widzą tylko dorośli, gdyż dla dzieci nie mają one najmniejszego znaczenia – 4, 5, 10 i 13 wszystkie bawią się tutaj razem; biegają (choć im nie wolno), krzyczą (choć im nie wolno) i generalnie dają czadu (i tego też im oczywiście nie wolno). Wszystkie dzieci są to równe – jedzą to samo, ubrane są w mniej więcej to samo (bo cóż różnorodnego można nosić na szpitalnym łóżku) i nudzą się też tak samo. Nawet przechwalają się tym samym. Wiecie czym? POZIOMEM CUKRU we krwi! Chodzą po korytarzach i głośno krzyczą: „A ja mam cukier 70”!!!, na co inne skromnie spuszczają głowy bo mają np. 150.

Bardzo ciekawy ten oddział

Wspomnienia ze szpitalnego oddziału – dieta

CZYLI RAZ DWA TRZY – REWOLUCJĘ ZROBISZ TY!

cropped-muffinki.jpg

Jaś, jak i wszyscy członkowie naszej rodziny raczej zawsze zdrowo się odżywiał i raczej zawsze przestrzegał stałych pór posiłków. Raczej rzadko też jadł słodycze.

Ale wszystko to właśnie raczej – odstępstwa od normy były; nie ma co zaprzeczać. Pobyt w szpitalu wprowadził do „raczej” rewolucję i usankcjonował nowe słowo: „NIGDY”.

Na oddziale, na którym przebywają same dzieci z cukrzycą w 100% przestrzega się diety, NIGDY nie dostaje się słodyczy (chyba, że biszkopty, ale nie dla przyjemności tylko po to, by szybko podnieść cukru), NIGDY nie podjada się między posiłkami (chyba, że pomidorka, ogórka bądź rzodkiewkę). Moje spostrzeżenie na ten moment (5 dni po diagnozie) jest takie, że jest to niezwykle zdrowa i bardzo korzystna dieta. Jaś powoli zaczyna jeść wszystko – rzodkiewkę między posiłkami, twarożek, którego do tej pory nie jadał, suróweczki do obiadu pochłania bez żadnego oporu, a owoce, które w większości do tej pory były „fuj” teraz jako jedyne słodkie elementy diety witane są z nieukrywaną radością.

Ciekawie wygląda sytuacja dla Rodziców przebywających na oddziale razem z dziećmi – my tutaj mamy jakby ciągły ramadan. Jemy tylko wtedy, gdy jedzą dzieci i tylko to, co one lub coś bardzo podobnego. Owoce, batoniki, precle i inne zakazane dla „cukiereczków” produkty pochłanianie są w ciemnościach nocy, gdy mali pacjenci już śpią. Nawet nic nie stoi na widoku, by dzieci nie kusić; ostatnio pokusa zawiodła jednego z chłopców do kuchni – mały „włam” i paczka słodkich biszkoptów była już jego. A potem ochrzan do mamy i pielęgniarek, płacz i dodatkowa porcja insuliny wbita w ramię.

Wspomnienia ze szpitalnego oddziału – przyjęcie

CZYLI OD CZEGO TO WSZYSTKO SIĘ ZACZĘŁO

Lomogram_2014-07-12_03-18-40-PM

7 lipca 2014 roku około godziny 21.00 odczytaliśmy wyniki syna, które po konsultacji z pediatrą nas zaalarmowały i kazały w te pędy jechać do prokocimskiego szpitala. Na izbie przyjęć, po obejrzeniu tych wyników przez Panią doktor, przyjęcie nastąpiło bardzo szybko, co przeraziło mnie jeszcze bardziej zważywszy na to, że w kolejce czekały malutkie dzieci, a nawet niemowlęta.

Krzyki Jasia podczas badań wstępnych, pobierania krwi i wkłuwania wenflonu były naprawdę straszne. Już po wszystkim nie omieszkał poinformować Pani pielęgniarki, że jest „zgniłe jajo” skoro mu coś takiego zrobiła. Przez całą noc czuwał, gdyż przerażało go ciągłe kłucie w palec i pobieranie krwi, co trwało mniej więcej co czwartej nad ranem, gdyż poziom cukru był tak wysoki, że nie dało się go nawet oznaczyć. O czwartej Jaś zasnął snem kamiennym i ja zresztą też.

Następnego dnia Pani doktor przekazała diagnozę, od której nie ma odwrotu – cukrzyca.

Od tego dnia wszystko się zmieniło, choć jeszcze tak naprawdę nie wiemy co i jak bardzo. Bo wszystko trwa i ciągle się zmienia.

© 2017 Mama Cukiereczka

Theme by Anders NorenUp ↑