MAMA CUKIERECZKA ROZWIEWA MITY

Gdy Mama Cukiereczka zdecydowała się na występ w Dzień Dobry TVN to poczyniła sobie pewne założenia związane z tym wystąpieniem.

Pierwsze moje założenie było takie, że prowadzący będą zainteresowani tym tematem. Niestety było to założenie błędne i nie ma w tym żadnej winy prowadzących. Bardziej jest to specyfika telewizji (być może telewizji śniadaniowej – tego nie wiem, bo aż tak często w telewizji nie bywam), w której wszystko musi być ładne, gładkie i kolorowe. Nawet choroba i tragedia ludzka. Wszystkie tematy mają dokładnie tyle samo czasu i wszystkie tematy wzbudzają tak samo miłe uśmiechy i kiwnięcia głową u osób prowadzących. Nie ma znaczenia czy są to kiecki wyprane w jakimś detergencie, wypadek znanego modela, nowe uzębienie faceta szukającego miłości, czy też dziecko z cukrzycą typu 1.

Drugim moim założeniem było to, że będę w stanie poinformować osoby słuchające o tym, czym jest cukrzyca typu 1, czym się różni od cukrzycy typu 2 oraz rozwiać ewentualne mity na temat choroby Cukiereczka.

To również niestety nie było mi dane, a gdy wracając do domu pociągiem z Warszawy obejrzałam całość i zobaczyłam wstęp, w którym Pan redaktor swobodnie mieszał wszelkie pojęcia, mylił jedną chorobę z drugą i zupełnie nie zdawał sobie z tego sprawy, to serce mi się ścisnęło.

Czy to miało jakikolwiek sens? Czy moje 5 minut na wizji komukolwiek pomogło, cokolwiek uświadomiło i czegoś nauczyło? Nie wiem, mam nadzieję. Muszę mieć taką nadzieję.

Postanowiłam zatem wziąć sprawy w swoje ręce i robić to, co robić mogę – czyli działać w tym obszarze, w którym mam wpływ.

Postanowiłam więc sama rozwiać mity krążące wokół cukrzycy typu 1. Oto one:

NIE MA TAKIEJ CHOROBY JAK CUKRZYCA

Jeśli ktoś mówi, że choruje na cukrzycę, to powinien usłyszeć pytanie – jakiego typu? Bo cukrzyca to grupa chorób i są wśród nich cukrzyca typu 1, typu 2, ciążowa i inne. Każda z nich ma inne przyczyny powstawania i leczy się ją inaczej. Jeśli więc w ciąży chorowałaś na cukrzycę ciążową, to zapewne wiesz, że życie w związku z tym się zmienia, ale nie wnioskuj na podstawie tego, że wiesz już o chorobie mojego Cukiereczka wszystko. Bo nie wiesz.

CUKRZYCA TYPU 1 TO NIE CUKRZYCA TYPU 2

Cukrzyca typu 1, na którą najczęściej chorują dzieci (i dlatego często nazywa się ją dziecięcą) to nie ta sama choroba co cukrzyca typu2 , która nazywana jest chorobą cywilizacyjną i wynika z niezdrowego stylu życia – niezdrowej diety pełnej węglowodanów prostych i malej ilości ruchu. Inne są przyczyny ich powstawania, inne sposoby leczenia i zupełnie inny tryb życia osób chorujących.

NIE WIEMY DLACZEGO DZIECI CHORUJĄ NA CUKRZYCĘ TYPU 1

Cukrzyca typu 1 jest chorobą o podłożu genetycznym, ale nie wiadomo dokładnie dlaczego się pojawia i z czego to wynika. W naszej Cukierkowej rodzinie nikt wcześniej ani z mojej strony, ani ze strony męża, na cukrzycę (jakiegokolwiek typu) nigdy nie chorował.

W związku z tym nie baw się w naszej obecności w doktora i nie wnioskuj, że to na pewno dlatego, że Cukiereczek jadł dużo słodyczy, albo pił mleko krowie. Lub, że był szczepiony. Lub inne farmazony. Oprócz wściekłości Mamy Cukiereczka nic tymi dywagacjami nie uzyskasz.

CUKRZYCA TYPU 1 JEST NIEULECZALNA

Oznacza to, że na ten stan wiedzy medycznej, który mamy dzisiaj, Cukiereczek będzie tę chorobę miał do końca życia. Nie wyleczy jej dieta, ruch i zdrowy tryb życia. Wszystko to jest ważne do utrzymania tej choroby w jako takiej kontroli, ale nie wyleczy Cukiereczka. Więc błagam – nie wysyłaj mi artykułów o cudownych właściwościach aloesu, jakiegoś tam oleju i nie wiadomo czego jeszcze, zanim nie zapoznasz się z punktami powyżej i nie zorientujesz się, że znów pomyliłeś cukrzycę typu 1 z 2.

MAJĄC CUKRZYCĘ TYPU 1 MOŻNA JEŚĆ SŁODYCZE

Cukrzyca typu 1 nie oznacza rezygnacji ze wszystkich przyjemności dla Cukiereczka. Od czasu do czasu zjada słodycze i od czasu do czasu zjada coś niezdrowego. Musimy to mocno kontrolować, gdyż to, co najważniejsze w cukrzycy typu 1, to kontrolowanie ilości przyjmowanych węglowodanów. A słodycze to najczęściej sam cukier.

GLUKAGEN RATUJE ŻYCIE

Każdy Cukiereczek ma zawsze ze sobą, lub w swoim otoczeniu zastrzyk z glukagenu. To takie pomarańczowe pudełeczko. To nie szpan i fanaberia. To nie histeria Rodziców snujących opowieści o omdleniu ich dziecka. TO ZASTRZYK RATUJĄCY ŻYCIE.

Podanie glukagenu nie oznacza podania lekarstwa! Podanie glukagenu jest jak utrzymywanie akcji serca u osoby, która nie oddycha i jest nieprzytomna – ratuje życie! Jeśli jesteś nauczycielką, przedszkolanką lub jakiegokolwiek innego rodzaju osobą pracującą z dziećmi i mówisz mi, że jeśli mój Cukiereczek zemdleje to Ty mu nie podasz glukagenu, lecz zadzwonisz po pogotowie, to wiedz, że właśnie skazałaś moje dziecko na śpiączkę i potencjalnie śmierć.

Wiedz jeszcze, że w Polsce istnieje prawny obowiązek udzielenia pierwszej pomocy w sytuacji zagrożenia zdrowia lub życia, a podanie glukagenu jest właśnie taką sytuacją!

NIE MA TABLETKI NA CUKRZYCĘ TYPU 1

Czy naprawdę muszę pisać więcej? Jeśli mylisz, że mój Cukiereczek mając cukrzycę typu 1 przyjmuje na nią tabletki to najpewniej nie masz pojęcia o jakiej chorobie mówisz. Przeczytaj powyższe punkty i potem porozmawiamy

TRZUSTKA CHOREGO NA CUKRZYCĘ TYPU 1 NIE PRODUKUJE INSULINY

Trzustka każdego zdrowego człowieka produkuje insulinę. Jest to hormon niezbędny do funkcjonowania człowieka. Małe Cukiereczki nie mają tego hormonu i już nigdy go nie będą miały. Dlatego insulinę muszą mieć dostarczaną do organizmu z zewnątrz – albo w formie zastrzyków, albo w formie pompy insulinowej

POMPA INSULINOWA NIE JEST LEKARSTWEM I NIC SAMA NIE ROBI

Jurek Owsiak rozpowszechnił wiedzę o pompach cukrzycowych i chwała mu za to. Ale pompa jest jedynie urządzeniem do precyzyjnego dawkowania insuliny do ciała Cukiereczka. Jest mocowana na drenie, który wymienia się co mniej więcej trzy dni (w końcu jest to ciało obce w skórze), którym insulina płynie do organizmu.

Pompa również nie myśli i nie decyduje samodzielnie ile będzie dawkować insuliny i o jakiej porze. Pompa sprawia, że insulina może być dawkowana bardziej precyzyjnie i nie trzeba Cukiereczkowi robić zastrzyków siedem razy dziennie. Ale wciąż musimy liczyć i dawkować insulinę do porcji jedzenia. A liczyć trzeba nawet więcej, bo oprócz wymienników węglowodanowych trzeba liczyć także białkowe i tłuszczowe.

Uff to tyle – więcej na ten moment nie przychodzi mi do głowy.

Czy Ty spotkałeś się z jakimś innym mitem na temat choroby swojego Cukiereczka?

14 Comments

  1. Jesteś WIELKA :)

  2. Brawo !!!!!!!!!!!! W prosty zdecydowany sposób ujęłaś sens i to z czym boryka się każda mama cukiereczka. Dziekuję

  3. Trafiłam na Twojego bloga właśnie po Twojej wizycie w tv. Parę dni przed wywiadem zastanawiałam się co by było gdyby mój syn „odziedziczył” tę chorobę (uwarunkowanie genetyczne jest i to całkiem spore, więc o cukrzycy „coś tam wiem”). Teraz mam przynajmniej miejsce gdzie mogę zaczerpnąć wiedzę i siłe „gdyby co”. Podrawiam. :)

  4. brawo,super tekst

  5. Bardzo fajnie to opisałaś. Dużo się dzięki Tobie dowiedziałam.

  6. Świetnie, że pokusiłaś się o zebranie i zdementowanie cukrzycowych mitów. Ludzie chcą wiedzieć o co chodzi z tą cukrzyca, ale mało jest rzetelnych i jednocześnie przystępnych źródeł informacji. Brawo dla Ciebie :).

  7. Oj mamo cukiereczka,mity, nie mity, mnie akurat najbardziej boli to, że co niektórzy mądralińscy myślą, iż wiedzą o tej chorobie wszystko, opierajac swą wiedzę,na cieniutkich notkach wygrzebanych gdzieś w internecie, na własnych przemyśleniach i dziwnych domysłach. Naprawdę ciężko jest wpoić ludziom, na czym naprawdę ta choroba polega, czasem człowiek się dwoi i troi, tłumaczy,a zakute łby-swoje. Odnoszę wrażenie, że moje dziecko, choć 7letnie, jest o niebo mądrzejsze i bardziej odpowiedzialne niż dorośli…

  8. Jestes wielka ja tez mam cukiereczka w wieku 14 lat moja corcia w tym roku w lutym zachorowala…..od 2 tyg ma pompe insulinowa wszystko sie zgadza co pisalas o pompie trzeba luczyc liczyc itak ciagle ale po zjedzeniu Hod-Doga miala takie cukry…przed 120 wziela bolus i po 2 godz 145 :) to robi pompa odkad ja ma cukry wachaja sie miedzy 95 a 150 w zaleznosci co zje
    Pozdrawiam wszystkie mamy cukiereczkow i zycze spokojnych Swiat

  9. Oglądałam program i dzięki niemu dowiedziałam się o blogu.Też podenerwowalam się na kompletny brak zrozumienia tematu u prowadzących i zastanawiam się dlaczego jest tak trudny do’ogarniecia’ temat,nie prowadzacy.Moja córeczka ma cukrzycę od prawie 2 lat i od tyłu lat walczę, bezskutecznie niestety, z brakiem zrozumienia przez najbliższe nawet otoczenie tematu. Rzeczywiście powszechnie myśli się, że wystarczy przestrzegać diety i dawek insuliny. A pompa sama dawkuje insulinę i działa jak sztuczna trzustka(wszyscy zainteresowani życzyliby sobie tego).Działania glukagenu też nie są znane -niewiele osób wie że reakcją mogą być wymioty.Ja niestety empirycznie doświadczyłam utraty przytomności przez moje dziecko(które przechodziło wtedy’ przywleczona’ ze szpitala infekcję ) i nie życzę nikomu takich przeżyć. może problem jest zbyt złożony..ale nie tracimy nadziei

  10. Cieszę się że trafiłam na Twojego bloga. Ja choruję na cukrzycę typu 1 od 17 lat (zachorowałam jak miałam 11). Bardzo się cieszę że ludzie o tym piszą, że jest internet i podstawowa wiedza o cukrzycy się rozpowszechnia, bo większość ludzi nie ma o tej chorobie bladego pojęcia. Trzymam kciuki za Ciebie i twojego synka. Z tą chorobą naprawdę można normalnie żyć i spełniać marzenia. Pozdrawiam

  11. Brawo.
    Dziękuję i cieszę się, że tak trafnie opisujesz chorobe naszych pociech. Sama każdego dnia zmierzam się z mitami na temat cukrzycy typu 1.
    Pozdrawiam serdecznie wszystkie mamy cukiereczeków:)

  12. Dzięki teraz rozumiem. Nie mam problemu z tą chorobą, ale teraz wiem jak mam reagować. Niestety nie zgadzam się tylko z jednym punktem a mianowicie: ” GLUKAGEN RATUJE ŻYCIE” chodzi o twój wywód, że osoby takie jak nauczycielka, przedszkolanka nie chciały podać nieprzytomnemu dziecku zastrzyku. Te osoby nie mają prawa do robienia zastrzyku ( nawet jeżeli jest to tylko glukagen, a nie insulina). One mogą tylko pomóc w podaniu, ale same nie mogą wykonać tego bo nie przeszły szkolenia tak jak prawni opiekunowie, pielęgniarki, położne itp. ( jak mają uprawnienia to zgadzam się z tobą powinny to zrobić). Niestety podanie zastrzyku do pierwszej pomocy nie należy. Jeżeli jest inaczej to by było super i sama jakby mi się zdarzyła taka sytuacja z chęcią bym to zrobiła, nie obawiając się, że jakby coś poszło nie tak nie poszła siedzieć za „przekroczenie swoich uprawnień”. Ale jak mówiłam wcześniej świetny artykuł i pouczający, powinno być więcej stron uświadamiających o cukrzycy typu 1 i 2 jak i o różnych chorobach. Oby tak dalej!

    • MamaCukiereczka

      Styczeń 23, 2015 at 5:13 pm

      Jolu dziękuję Ci za komentarz. Niestety też nie do konca masz rację. Zasada o której piszesz (na którą sie wszyscy powołują) o tym, że dziecku nie można podawać żadnych lekarstw ani zastrzyku, nie dotyczy dzieci z chorobami przewlekłymi a cukrzyca typu 1 do takich należy

Dodaj komentarz

Your email address will not be published.

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

© 2017 Mama Cukiereczka

Theme by Anders NorenUp ↑