BO PRZEDSZKOLE FAJNE JEST

CZYLI MAMIE CUKIERECZKA KAMIEŃ SPADA Z SERCA

Pisałam ostatnio o tym, jak bardzo się boję jak to będzie w przedszkolu wobec nowej sytuacji, w której teraz jesteśmy. Fakt, że Panie Wychowawczynie doskonale znają Jasia bo chodził już tam dwa lata i jest zresztą przez nie bardzo lubiany, ale jednak bałam się jakie będzie ich podejście do choroby i do nowych obowiązków, które spadną na nie.

W piątek uczestniczyliśmy w zebraniu Rady Pedagogicznej w przedszkolu. Wybraliśmy się całą Cukierkową Rodziną, bo po pierwsze chciałam, żeby Panie zobaczyły, że Jasiek, mimo choroby, to wciąż ten sam żywy chłopak, a po drugie Franek też zaczyna edukację w tym przedszkolu więc się przy okazji zaznajomi z miejscem no i oczywiście wybierze sobie znaczek w szatni (kluczowa sprawa w oczach przedszkolaka :)).

Przed spotkaniem denerwowałam się bardzo, zasięgałam opinii innych Rodziców Cukiereczków by dowiedzieć się jak najlepiej zacząć, co powiedzieć, a czego nie i jak spowodować, by Panie poczuły powagę sytuacji, ale jednocześnie nie poczuły się przerażone taką odpowiedzialnością.

Na szczęście Pani Dyrektor stanęła na wysokości zadania i już na początku jasne było, że wszystkie nauczycielki są wdrożone w temat; wiedzą o co chodzi, akceptują fakt, że WSZYSTKIE będą musiały zwracać baczniejszą uwagę na Cukiereczka i jego zachowanie i nie robiły z tym najmniejszego problemu.

Najbardziej przejęte oczywiście są dwie wychowawczynie Cukiereczka, których dotyka to najbardziej bezpośrednio, jednak i one stanęły na wysokości zadania – obydwie wnikliwie słuchały naszego mini szkolenia, od razu ustaliły, że grupa Smoczków (czyli grupa Jasia) będzie w takim razie zawsze jadła o sztywnych godzinach, pytały o wszystko i skrzętnie notowały. Numery naszych telefonów (mama i Tata Cukiereczka oraz Babcia Irenka) są już „wbite” w telefony komórkowe wszystkich wychowawczyń, plecak Cukiereczka z całym oprzyrządowaniem już jest gotowy, a glukagen będzie w lodówce, choć oczywiście wszyscy mamy nadzieję, że nie będzie musiał być używany.

1-WP_20140821_002

Cukiereczek zrobił też pokaz swojej samodzielności – a mianowicie pokazał, że w zakresie mierzenia cukru jest kompletnie samoobsługowy – wie w jaki sposób zmierzyć sobie cukier od A do Z. Wyciągnąć zestaw, przygotować, zmierzyć, schować, a czasem nawet i zapisać wynik (choć tutaj już czasem potrzebuje pomocy, bo niekoniecznie da się odczytać te cyfry, które on zanotuje w swoim dzienniczku :)) Widać było, że Panie są pod wrażeniem tego, że 5 letnie dziecko potrafi to zrobić doskonale.

Pani Dyrektor zadbała również o to, byśmy porozmawiali z całym personelem kuchni i wdrożyli ich w temat, co Jaś może, a czego nie (słodka herbata i słodzony kompot na przykład). Jadłospis przedszkolny dostajemy z dwutygodniowym wyprzedzeniem i modyfikujemy go w zależności od potrzeby, a w zasadzie to głównie określamy gramaturę posiłków zawierających węglowodany. W poniedziałek zanosimy do kuchni wagę, za co zresztą Pani Dyrektor nas bardzo przepraszała, bo w przedszkolu nie mają wagi wyliczającej co do grama.

Wciąż oczywiście bardzo dużo jest po naszej stronie. Odprowadzając Cukiereczka i jego brata do przedszkola idziemy tak, by podać Cukiereczkowi insulinę i by zaraz potem zjadł śniadanie już w przedszkolu. O 11. 15 musimy się zjawić z powrotem na mierzenie cukru i tak samo w okolicach 14.15. Na razie (na szczęście) udało nam się tak zorganizować dzień Cukiereczka i ustawić dawki insulin długo i krótkodziałających, że Jaś nie musi brać insuliny do drugiego śniadania i obiadu. Oczywiście wiadomo, że to się może wszystko zmienić. Na razie nie oczekujemy, by Panie wychowawczynie brały też na siebie kontrolowanie/pilnowanie Jasia podczas mierzenia cukru. Wiemy, że to jest dla nich nowa sytuacja i muszą się z nią obeznać tak samo jak my to robiliśmy. Mam nadzieję, że po dwóch miesiącach zobaczą, że nie jest to takie trudne i będą mogły to same kontrolować.

Na razie jednak ogłaszamy, że Przedszkole Samorządowe nr 124 w Krakowie (tzw. Dębinka) jest przedszkolem przyjaznym dzieciom z cukrzycą. Podajcie dalej tę informację!

 

7 Comments

  1. Martiwłam się jak to będzie i dlatego bardzo się cieszę,że tak się Wam udało temat ogarnąć:) przedszkole rzeczywiście dobre wprawdzie starsza córka była tam tylko w okresie wakacji ale dobrze pobyt tam wspomina, no i jest na moim osiedlu.Trzymam kciuki mocno by obyło się bez dzwonienia do rodziców ;)

  2. No normalnie aż się popłakałam ze wzruszenia. Szczerze mówiąc z niecierpliwościa czekałam na ten Twój post. Bo ja drżę na sama myśl o tym, że moje dziecko też keidyś bedzie musiało pójść do szkoły/przedszkola. Co prawda nasz problem żywieniowy jest nieco inny, ale też się boję tego, że ktoś poda mu coś, czego nie wolno. Ten Twój post dał mi nadzieję, ze uda się znaleźć placówkę, w ktorej do tematu podejdą profesjonalnie i ze zrozumieniem… Dziękuję. ;)

  3. Ciekawe jak wam poszedł pierwszy dzień? Na szczęście są, choć nieliczne, ale jednak są przedszkola, w których empatia jest w stanie przezwyciężyć lęk i opory. A temat ze znalezieniem przedszkola dla dziecka z cukrzycą nie jest prosty – jest wiele historii na ten temat w internecie.
    My przed podobnym problemem stanęliśmy w kwietniu, kiedy wykryto u córki (5 lat) cukrzycę. Pani Dyrektor przedszkola „integracyjnego”, do którego córka uczęszczała przez 2 lata zapewniała, że zrobią wszystko co w ich mocy, żeby zapewnić opiekę. Żona na zmianę z moją mamą spędziły w przedszkolu 3 tygodniem żeby uczyć panie wychowawczynie, które do nauki podeszły jak pies do jeża. Po tym czasie Pani Dyrektor oświadczyła, że córka może dalej uczęszczać do przedszkola wyłącznie pod warunkiem, że któreś z nas będzie tam cały czas. Oświadczyła, że pracownice nie chcą partycypować w wyliczaniu insuliny ani w podawaniu jej za pomocą pompy, a ona do tego zmusić ich nie może.
    Może to i dobrze, bo dzięki temu znaleźliśmy inne, fajne i przychylne przedszkole. Tam nauczyli się wszystkiego dosłownie w kilka dni i od lipca córka jak każde dziecko znowu może chodzić do przedszkola. Panie ważą posiłki, mierzą cukier, wyliczają i podają insulinę, a w razie złych cukrów dzwonią. Dla pomocy stworzyłem odpowiedni arkusz xls, w którym panie wybierają tylko odpowiednie potrawy i wpisują wagę, a wyliczają się wymienniki, podstawia aktualny przelicznik na podstawie godziny i wylicza dawka do podania. To zmniejsza strach pań przed pomyłką i ryzyko takowej (w razie czego chętnie się podzielę, bo my nie wyobrażamy sobie z powrotem siedzenia z tabelami i kalkulatorem – teraz i w domu i na wakacjach sprawę załatwia tablet z excel’em). I już po kilku ładnych tygodniach zarówno wychowawczynie jak i dyrekcja mówią – „przecież to żaden kłopot, nie ma problemu, to wszystko nie jest takie skomplikowane”. Więc da się – to myślę optymistyczne podsumowanie przydługiego wpisu.

    Trzymam za was kciuki i życzę dużo siły, bo codzienne chodzenie do przedszkola na pomiary i podanie insuliny z pewnością będzie tego wymagało. Co z tymi penami, czemu nie jesteście na pompie – to przecież ma wg mnie same plusy – lepsze wyrównanie i łatwiej kogoś „obcego” nauczyć?

    • MamaCukiereczka

      Wrzesień 1, 2014 at 6:49 pm

      Tato Oli,
      Czuję się jakbym pisała do mojego Taty, bo on też Tatą Oli jest :)
      My od naszych wychowawczyń na razie nie oczekujemy, że będą mierzyć cukier i podawać insulinę (zresztą tej Jaś póki co w przedszkolu nie dostaje bo ma remisję i nie potrzebuje jej dużo); oczekiwaliśmy zrozumienia, wsparcia i pozytywnego ale jednocześnie czujnego nastawienia. I to właśnie mamy. W przedszkolu jest waga, a my jadłospis przedszkolny nieco modyfikujemy (czyli tak naprawdę ustalamy gramaturę), Panie wiedzą co musi zjeść, a co może zostawić, wszystkie znają wszystkie niepożądane objawy, wiedzą na co zwracać uwagę itp.
      Do pompy szykujemy się powoli, w listopadzie na kontroli będziemy poruszać ten temat :)
      A z tabelką, o której piszesz z chęcią się zapoznam. Jeśli możesz to prześlij na mamacukiereczka@gmail.com
      Pozdrawiam!

    • Witam ,

      Jestem Mamą Michałka lat 6, właśnie zaczęliśmy szkołę – I klasa. Michał sam bada cukier i sam podaje sobie bolusy z pompy :) ale chętnie jak jest taka możliwość również zapoznalibyśmy się z tabelką co by mu ułatwiło wypracowywanie samodzielności. Jeśli można to proszę o przesłanie na adres a.zak.radca@gazeta.pl

      pozdrawiam

      mama Michałka

      Jeśli chodzi o przedszkole to polecamy Kangurowe Przedszkole. Panie same wyszły z inicjatywą podawania insuliny penami i kazały sobie zorganizować szkolenie z obsługi pompy :)

Dodaj komentarz

Your email address will not be published.

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

© 2017 Mama Cukiereczka

Theme by Anders NorenUp ↑