Hipoglikemia – horror każdego Cukiereczkowego Rodzica

CZYLI DLACZEGO CUKIERECZKI MOGĄ PIĆ SOCZEK W ŚRODKU NOCY

1-Lomogram_2014-07-15_08-01-44-AM

Jest 3.06 w nocy. Cały Oddział śpi snem sprawiedliwego – jedynie Panie pielęgniarki nie śpią – właśnie zakończyły ostatnie tej nocy pomiary cukru we krwi Cukiereczków (22.00, 00.00 i 3.00).

W związku z tymi pomiarami zaliczyłam najbardziej standardowy i niestety powszedni horror Rodzica Cukiereczka – „za niski cukier”. Gdy cukru we krwi jest za mało rozpoczyna się tzw. hipoglikemia – niedocukrzenie; szalenie niebezpieczna, gdyż ostatecznie w jej wyniku dziecko może zapaść w śpiączkę.

Najszybszym sposobem na poradzenie sobie z tym jest poddanie Cukiereczkowi soczku owocowego (przecierowego typu Kubuś – tak tak – idealnej pożywki dla bakterii rozwijających próchnicę). Próbowaliście kiedyś obudzić mocno śpiącego 5 latka i na dodatek wlać w niego 50 ml soczku? Dla chcącego nic trudnego J

A podziękowaniem są słowa zaspanego Jasia (dla którego ten soczek jest swego rodzaju nagrodą – normalnie w ciągu dnia nie może go przecież pić), który po wypiciu soczku uśmiechnął się i powiedział:

Mamusiu dziękuję Ci, że mnie obudziłaś, żebym się mógł napić soczku.

3 Comments

  1. Niedocukrzenia mojego taty wywarły duży wpływ na moją psychikę – kiedy byłam dzieckiem, a było to ćwierć wieku temu, medycyna była na tyle zacofana, że hipoglikemia po prostu się zdarzała. Nie było glukometrów, a paski do badania moczu były na tyle niedokładne, że dobranie właściwej dawki insuliny graniczyło z cudem – dlatego właśnie tacie zdarzało się zaspać w nocy na kosteczkę cukru dla kurażu i utrata przytomności gotowa. Dla małego dziecka to był dramat, bo musiało przyjechać pogotowie, które faktycznie ratowało życie – w takiej sytuacji nikt nie przejmował się strachem małego dziecka, że jego tatuś umiera, nikt nie tłumaczył sytuacji, bo liczył się tylko tata. Teraz jest łatwiej zachować kontrolę, ale piszę o swoich przeżyciach, bo czytałam, że macie też drugie dziecko, które powinno być przygotowane na to, że jego brat jest chory, że mogą się zdarzyć różne sytuacje, czasem może się wydawać, że z bratem jest bardzo źle, ale ważne jest żeby taki maluch wiedział, że lekarze pomogą i zawsze uratują chorego, że to nie jego wina i że nie musi bez przerwy pilnować brata. Moi rodzice kochali mnie nad życie i zawsze przed wszystkim mnie chronili; wydawało im się, że ja nie widzę nieprzytomnego taty i paradoksalnie chcąc udawać, że nic się nie stało zaszczepili we mnie ciągłe poczucie zagrożenia, że tacie może coś się stać. Uświadomcie swoje dzieci, że cukrzyca ma swoje ciemne strony – można z ta chorobą żyć prawie normalnie, ale jednak czasem zdarza się coś nieprzewidzianego. Przepraszam jeśli Was straszę, bo oczywiście takie ciężkie hipo- zdarzają się rzadko, ale jednak kiedyś mogą się zdarzyć, więc lepiej wtedy nie panikować.

    • Blogini bardzo Ci dziękuję za Twój niezwykle cenny i szczery komentarz. Wyobrażam sobie, co musiałaś przeżywać! Faktycznie teraz jest dużo, dużo łatwiej, choć zawsze mogą się zdarzyc (na razie tylko tak słyszałam i oby tak zawsze było) zdarzają się niekontrolowana spadki i wzrosty cukru.
      Nasze dzieci wiedzą, że cukrzyca ma te ciemne strony – czy to w cukrzycy, czy to w innych aspektach życia (śmierć, narodziny dzieci itp.) mówimy im zawsze prawdę, oczywiście tak, by były w stanie to zrozumieć. Nie mówimy Jasiowi, że jego choroba to nic takiego, choć oczywiście nie powtarzamy mu też codziennie, że jest nieuleczalna.
      Jednak przyznam Ci się, że nigdy nie pomyślałam, że nasz młodszy syn może czuć się w jakikolwiek sposób winny chorobie, a to przecież jest możliwe.
      Przemyślę sobie dobrze to, co napisałaś. Jeszcze raz dziękuję!

      • Małe dziecko jeśli czegoś nie rozumie to próbuje to sobie po swojemu tłumaczyć, a szczególnie kiedy się przestraszy nie chce słuchać ani mówić o źródle lęku… Mój 4-letni syn, widział już jak dziadek bierze zastrzyk albo jak bada cukier, ale widząc, że dziadek nie robi z tego problemu i cała „operacja” odbywa się jakby przy okazji między innymi czynnościami, nie ma z tym problemu.
        Diabetyk w rodzinie to wyzwanie dla wszystkich domowników – inni nie muszą się kłóć, ale biorą na siebie odpowiedzialność za chorego. Wasz starszy syn jest chory, więc uwaga którą mu poświęcacie jest innego rodzaju niż ta którą dajecie młodszemu synowi. Zawsze tak będzie, ale obaj chłopcy paradoksalnie mogą być o siebie zazdrośni :). Moi znajomi mają podobną sytuację i rozwiązali ją tak, że młodszej córce (niecałe 2 latka) kupili zestaw małego lekarza i kiedy jej brat (prawie 6 lat) się bada np. glukometrem, ona bada zabawkowymi narzędziami misie – w każdym razie z nieprzyjemnej czynności zrobił się rodzinny rytuał, z którego mała nie jest wykluczona :). Syn i córka mają swoje zabawki tylko dla siebie i oboje są zadowoleni, a jak to wesoło wygląda kiedy chłopiec zapisuje swoje wyniki, a mała dziewczynka z poważną miną wymyśla wyniki misia i pilnuje żeby mama je zapisała :).

Dodaj komentarz

Your email address will not be published.

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

© 2017 Mama Cukiereczka

Theme by Anders NorenUp ↑