MAMA CUKIERECZKA DOSTAJE OCHRZAN

To prawda – dostałam dziś ochrzan. Od Taty Cukiereczka. Nie pierwszy i nie ostatni to raz, ale ten dotyczył akurat Mamy Cukiereczka właśnie. Że się obijam, że nie publikuję, że na blogu nic się nie dzieje. Że nie napisałam o jeździe na rowerze (i nie napiszę – o tym będzie jutro)

No – racja w zasadzie. Przerwa w publikowaniu była znacząca.

Zastanawiałam się z czego ona wynika i doszłam do wniosku, że ze zwyczajności. Że przeszłam już wszystkie fazy radzenia sobie z chorobą Cukiereczka i jestem już w fazie akceptacji. Cukiereczek jest chory. Nieuleczalnie. Ale wiecie co jest paradoksalne? Jak myślę o tym ile mam szczęścia w życiu to myślę sobie tak: „Jestem zdrowa, mam kochającego, zdrowego męża, mam cudowne i zdrowe dzieci”.

Tak tak właśnie myślę o swoich obydwóch synach. Obydwóch. Nawet o Cukiereczku, który przecież choruje na nieuleczalną chorobę. Nie zaklinam rzeczywistości, nie udaję że jest jakoś inaczej.

Po prostu myślę sobie, że są takie Rodziny, którym trafiło się dużo dużo gorzej. A my sobie radzimy. Mamy nieco więcej dyscypliny i nieco więcej stresu niż inni. Mamy na pewno nieco więcej wyposażenia, gdy wychodzimy na spacer i nieco częściej niż inni Rodzice bywamy w przedszkolu. A jednak jest zwyczajnie.

Jesteśmy odpowiedzialnymi i kochającymi Rodzicami naszych synów. Dlatego otoczyliśmy się całą siecią wsparcia, w której jesteśmy ja, mąż, Babcia Irenka, Babcia Krynia i Dziadek Bolek i każda osoba pracująca w przedszkolu. Każdy uczestniczy jak może i ile może. Po to by Ten obok nie padł z wyczerpania i zmęczenia oraz przytłoczenia ogromem odpowiedzialności. Śpimy po nocach.

Jest nam dobrze.

A jak u Ciebie? Jak Ty sobie radzisz z odpowiedzialnością?

4 Comments

  1. Mam dokładnie takie same przemyślenia! Ostatnio oglądałam jakiś serial o lekarzach, ratownikach, kimś tam. Tam był ośmiolatek, który umierał na jakąś bardzo rzadką i bardzo nieuleczalną chorobę. Najpierw się poryczałam, a potem zaczęłam w duchu dziękwać, że moje dziecko ma tylko alergię. Za nieprzespane noce, bo Maluch się drapie. I za to, że mam tak mało wolnego czasu. Ale mam dziecko, z którym mogę iść na spacer, poszaleć na placu zabaw i toczyć całkiem mądre dyskusje… Nawet te dwa kiludniowe pobty w szpitalu polubiłam, dziękując, że nie trwaja one po kilka miesięcy…

  2. Mam niepełnosprawnego brata, rozumiem temat jak nikt. Trzeba się cieszyć tym co mamy :)

  3. Już z chwilą narodzenia się dziecka jesteśmy za niego odpowiedzialni. Ale nie możemy drżeć o niego na każdym kroku, bo zamęczymy i dziecko i siebie nawzajem. Pozdrawiam,

  4. Witam serdecznie. Nazywam się Katarzyna i zachorowałam na cukrzycę typu 1 jak miałam 9 lat. Potwierdzam to był szok dla mnie i dla mojej rodziny. Jako tak małe dziecko nie wiedziałam co się dzieje dlaczego nagle nie mogę jeść tego na co mam ochotę. Ale z biegiem lat kiedy już człowiek się przyzwyczaił do tej sytuacji, było całkiem nieźle. W chwili obecnej mam 27 lat i wyszłam za mąż, cieszę się dobrym zdrowiem(hemoglobina 6.0) więc nieźle. A to wszystko zawdzięczam mojej mamie która starała sie zająć się mną jak najlepiej. I tu muszę powiedzieć pani że to od pani i pani męża zależy jak wasz cukiereczek będzie żył z cukrzycą jak będzie już dorosły. Życzę powodzenia i trzymam kciuki za CUKIERECZKA.

Dodaj komentarz

Your email address will not be published.

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

© 2017 Mama Cukiereczka

Theme by Anders NorenUp ↑