CZYLI BABCIA KRYNIA WRACA DO SZKOŁY

1-WP_20140813_007

Moi Drodzy, dzisiejszy wpis w zasadzie nie jest dla Was – Rodziców Cukiereczków zainteresowanych chorobą swoich dzieci, ale dla Waszych Rodziców, czyli Dziadków małych Cukiereczków. Zbadałam temat i zobaczyłam, że osobami, które są najszybciej wdrażane w temat cukrzycy są (poza Rodzicami oczywiście) właśnie Dziadkowie. I zauważyłam też, że Dziadkowie są sprawą przerażeni jeszcze bardziej niż Rodzice Cukiereczków. Nie ma co ukrywać – to inne pokolenie, które nieco inaczej patrzy na kwestię żywienia. Pokolenie, dla którego nagradzanie słodyczami za zjedzenie obiadu to zupełna norma. Pokolenie, dla którego musi być dużo i „mącznie”. Pokolenie, dla którego zdrowe dziecko to pulchne dziecko. Wdrożenie w chorobę Cukiereczków powoduje wywrócenie tego światopoglądu do góry nogami.

A jednak spokojnie da się to zrobić. Babcia Cukiereczka – Krynia – jest tego żywym dowodem.

Jak już wiecie gości u nas Babcia Krynia. Z wielu powodów – żeby zobaczyć swoją córkę (czyli mnie – Mamę Cukiereczka), żeby zobaczyć Cukiereczka i jego brata po wyjściu ze szpitala, żeby spędzić z nami czas i umilić nam życie podczas nieobecności Taty Cukiereczka. No i oczywiście – żeby nauczyć się wszystkiego, co dotyczy cukrzycy bo Dziadkowie naszych dzieci są w swoich wnukach zakochani więc jeśli chcą kiedyś wziąć ich na weekend to… zresztą sami się już domyślacie.

Babcia Cukiereczka jest zdeterminowana w swojej nauce i codziennie wieczorem „kradnie” Mamie Cukiereczka cenną godzinę na szkolenie związane z cukrzycą. Mama Cukiereczka jest osobą zorganizowaną więc podchodzimy do sprawy metodycznie – otwieramy zeszycik, w którym są wszystkie notatki Rodziny Cukiereczków wyniesione ze szkolenia szpitalnego i krok po kroku, temat po temacie omawiamy sprawy cukrzycowe.

Babcia Cukiereczka zażyczyła sobie specjalny zeszyt i wszystko skrzętnie notuje; objawy hipoglikemii, godziny posiłków, ilości wymienników, ilości insuliny, przeliczniki itp. Oczy jej się robią coraz większe i pytań ma coraz więcej, ale trzyma się dzielnie. Dzisiaj samodzielnie przygotowała całodzienny jadłospis dla Jasia, w którym wyliczyła wymienniki węglowodanowe, białkowe i tłuszczowe.

1-WP_20140813_005

Dla Babci Kryni, która do tej pory myślała, że polędwicę łososiową robi się z łososia, takie myślenie o jedzeniu jest zupełną nowością. Ale jak widać idzie jej doskonale.

Aha – jeszcze zastrzyki w wykonaniu babci Kryni – a nie to już będzie następnym razem :)