CZYLI JAK SPĘDZAMY CZAS BEZ TATY CUKIERECZKA

Tata Cukiereczka wyjechał. A mówiąc dokładniej – wyleciał. „Daleko, daleko” jak mówi Franek. Tutaj mamy ostatnie pożegnanie.

01-WP_20140806_006

Wracając z lotniska do domu otrzymałam takie oto wyznanie od Cukiereczka: „Mamo, kocham Cię„. Wzruszyłam się. A Cukiereczek ze spokojem w głosie ciągnie dalej: „Ale Tatę kocham bardziej„. No cóż – trzeba zjeść tę żabę i trzymać się dzielnie.

W związku z tym, że Taty nie ma w domu Cukiereczka zapanowała nuda. Nie ma z kim poprzykręcać śrubek, nie ma kto zrobić treningu na stadionie, nie ma na kogo włazić i wspinać się po nim (Mama Cukiereczka na to nie pozwala).

Próbując więc zabić czas zwiedzamy krakowskie miejsca, w których jeszcze nie byliśmy. Jednym z nich jest Muzeum Lotnictwa Polskiego w Krakowie

04-WP_20140807_015

Początkowo dzieci wdrapywały się na wszystkie możliwe okazy, dopóki nie znudziła im się moja śpiewka: „nie wchodź tam” (bo w Muzeum wszędzie wiszą kartki, żeby się nie wspinać na samoloty)

1-WP_20140807_008

Następnie odkryliśmy wielką atrakcję czyli kabinę pilotów jakiegoś zdezelowanego grata, w którym dzieci mogą wszystkiego dotykać, naciskać, wciskać, przekręcać i ciągnąć w akompaniamencie przeraźliwych zgrzytów:

07-WP_20140807_028   08-WP_20140807_031

Na końcu czekała nas sprawa najfajniejsza czyli różne stanowiska przeznaczone specjalnie dla dzieci pokazujące sposób działania powietrza w różnych sytuacjach. Cukiereczka i jego brata najbardziej zachwyciła maszyna przedstawiająca mechanizm działania silnika odrzutowego. W przypadku tej maszyny akurat odrzucało balony :)

05-WP_20140807_024

Koniec końców wycieczkę zakończyliśmy tak jak wszystkie wyjścia ostatnimi czasy, czyli obserwacją wielkich maszyn budowlanych. Cukiereczek przystaje na to z pewną pobłażliwą rezygnacją, gdyż on ten etap ma już za sobą, ale Franek właśnie wszedł w ten jakże fascynujący etap miłości do koparek, walców, wywrotek itp.

09-WP_20140807_034

A jutro idziemy do ZOO