CZYLI OD CZEGO TO WSZYSTKO SIĘ ZACZĘŁO

Lomogram_2014-07-12_03-18-40-PM

7 lipca 2014 roku około godziny 21.00 odczytaliśmy wyniki syna, które po konsultacji z pediatrą nas zaalarmowały i kazały w te pędy jechać do prokocimskiego szpitala. Na izbie przyjęć, po obejrzeniu tych wyników przez Panią doktor, przyjęcie nastąpiło bardzo szybko, co przeraziło mnie jeszcze bardziej zważywszy na to, że w kolejce czekały malutkie dzieci, a nawet niemowlęta.

Krzyki Jasia podczas badań wstępnych, pobierania krwi i wkłuwania wenflonu były naprawdę straszne. Już po wszystkim nie omieszkał poinformować Pani pielęgniarki, że jest „zgniłe jajo” skoro mu coś takiego zrobiła. Przez całą noc czuwał, gdyż przerażało go ciągłe kłucie w palec i pobieranie krwi, co trwało mniej więcej co czwartej nad ranem, gdyż poziom cukru był tak wysoki, że nie dało się go nawet oznaczyć. O czwartej Jaś zasnął snem kamiennym i ja zresztą też.

Następnego dnia Pani doktor przekazała diagnozę, od której nie ma odwrotu – cukrzyca.

Od tego dnia wszystko się zmieniło, choć jeszcze tak naprawdę nie wiemy co i jak bardzo. Bo wszystko trwa i ciągle się zmienia.